Wiara w opętanie staje się coraz bardziej popularna w rozlicznych kręgach religijnych od chrześcijaństwa po islam. Jakie są skutki takich rytuałów? Czy są one bezpieczne? Czy można je racjonalnie wyjaśnić? Niezastąpiony w tropieniu popularnych mitów pseudonaukowych, białoruski vloger Walentin Konon podjął się odpowiedzi na te i inne pytania w swoim własnym oryginalnym stylu.

Liczne ścieżki religijne zakładają istnienie nie tylko wszechmogących bogów, ale także diabła oraz innych nadprzyrodzonych istot nazywanych siłą nieczystą. Należy oczywiście podkreślić, że wyobrażenie danej siły nie jest tak popularne w społeczeństwie jak obraz samego Boga. Jest to całkowicie zrozumiałe, jeśli przyjmiemy że 70% amerykanów wierzy w niebo, a w piekło jedynie 59%. Zawsze lżej jest myśleć o tym, co dobre.

Koncepcja opętania w różnych formach występuje w większości religii, tak samo jak koncepcja tych, którzy gotowi są wyjść naprzeciw tej nieczystej sile. W cerkwi prawosławnej procedura takiej konfrontacji nazywana jest „otczitką”, a w kościele katolickim „egzorcyzmem”. Do dziś w chrześcijaństwie jest ona oficjalnym rytuałem religijnym, podobnie jak ślub. Ponadto ceremoniał katolicki przewiduje element prostego egzorcyzmu w trakcie chrztu. Spytacie, po co dziecku egzorcyzm? To bardzo proste. Zgodnie z chrześcijańskimi koncepcjami, w trakcie porodu noworodek ma kontakt z pochwą swojej matki i właśnie w tym momencie staje się on podatny na zagrożenie ze strony diabła. Istnieje nawet specjalna modlitwa dla tego egzorcyzmu.

Zdaniem kościoła, możliwość przepędzania demonów została nadana jego przedstawicielom przez samego Jezusa. W Ewangelii, wraz z innymi nadprzyrodzonymi zdarzeniami, występują relacje o tym jak Chrystus i jego uczniowie wypędzali z ludzi coś niepojętego. Sam Jezus, bez przesadnej skromności oświadczył, że jego imię będzie przepędzać demony. Dziś tak właśnie postępuje ciemnota.

Zdaniem socjologa Michael'a Cuneo wśród samych tylko ewangelików funkcjonuje ponad pięciuset egzorcystów. Aby zrozumieć ogrom zjawiska, wystarczy zwrócić uwagę na to, że w opętanie wierzy ponad 65% Amerykanów, a w 2014 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów otrzymała oficjalne błogosławieństwo Watykanu. Swoją drogą założyciel tej organizacji Gabriel Amorth w 2013 roku oświadczył, że w czasie swojej działalności od 86 roku, przeprowadził 160 tys. obrzędów egzorcyzmu. Istnieją także bardziej przyziemne przykłady. Półgodzinny film zilustrowany obrazkiem płonącej świecy i monotonną otczitką, czyli prawosławną wersją egzorcyzmu. Jak sądzicie, ile to może mieć wyświetleń? Ponad pół miliona. A teraz wisienka na torcie – patriarcha Cyryl także wypowiadał się pozytywnie o przepędzaniu diabłów.

Bóg naprawdę wypędzał duchy. A jeśli Bóg naprawdę wypędzał duchy, to dziś Cerkiew powinna skutecznie je wypędzać z demonicznych ludzi.”

Tak więc zadziwiające jest to, że RPC nie stworzyła jeszcze swojego cechu egzorcystów, którzy zamiast wiedźmińskiego medalionu, dalej nosiliby na szyi ukrzyżowane trupy.

Dziwnym byłoby też, gdyby ktokolwiek zastanowił się nad skutkiem egzorcyzmów. Janet Moses, Amy Burney, Terrance Cottrel, Dane Gibson, Aleksandra Koszimbietowa, Kyung Jae Chung. Spytacie, co łączy tych wszystkich ludzi? Zostali oni zabici w czasie rytuału egzorcyzmu. Większość spośród nich to dzieci. Amy Burney ledwie ukończyła 5 lat. Jej babcia uznała periodyczne wybuchy dziecięcej histerii za opętanie. Rytuał oczyszczenia zakładał użycie ziół oczyszczających, które okazały się śmiertelną trucizną dla małego dziecka. 6-letnia Evelin Vasquez cierpiała na lunatykowanie, które zdaniem jej matki spowodowane było opętaniem przez diabła. Ostatecznie matka zadźgała swoją córkę. Spośród ofiar śmiertelnych prym wiodą także młode kobiety. Na przykład Kuzar Baszir, która umarła po tym, jak za pozwoleniem jej rodziny i po naznaczeniu miejskiej starszyzny muzułmańskiej odprawiono nad nią oczyszczające obrzędy, w rezultacie których dziewczynę ze złamanymi żebrami i ranami ciętymi na klatce piersiowej przez tydzień zmuszano do jedzenia ostrej papryki i pozbawiano snu. Jej organizm tego nie wytrzymał. 14 lat później jej ojciec popełnił samobójstwo. Nie był w stanie wybaczyć sobie tego, na co skazał swoją córkę.

Podobnych przykładów są setki. Na stronie „What's the harm” jest zarejestrowanych ponad tysiąc przypadków, a to jedynie oddzielny sektor anglojęzycznego internetu. Historie takie jak te zdarzają się na całym świecie i potrafią wstrząsnąć. W Woroneżu religijni rodzice w porywie egzorcyzmu na początku siłą polewali wodą święconą swoją 25-letnią córkę, a potem zaczęli ją bić. Nad ranem odnaleziono zmasakrowane zwłoki Aleksandry Koszimbietowej, dzięki telefonowi jej 13-letniej siostry.

Najsłynniejsza historia wydarzyła się jednak nie w Rosji i nie w naszym wieku.

Anna Elisabeth Michel, dziewczyna która w wieku 17 lat otrzymała diagnozę padaczki skroniowej, w następstwie której poważnie podupadła na zdrowiu psychicznym. Doszło do depresji i innych powikłań. Wychowana w surowym katolickim środowisku Anneliese projektowała religijne motywy na symptomy swoich chorób. Szkoda, że jej rodzina uznała leczenie za nieefektywne i zwróciła się po pomoc do księdza. Po pierwszej sesji Michel odmówiła przyjmowania jakichkolwiek leków. W trakcie następnych 10 miesięcy przeprowadzano na niej egzorcyzmy, niektóre z nich trwały nawet po 4 godziny. 1 lipca 1976 roku po 67 sesjach egzorcyzmów dziewczynę z połamanymi od ciągłych pokłonów kolanami, całą w ranach i otarciach, ważącą na dany moment 30 kg. przy wzroście 166 cm. odnaleziono martwą. Wyrok 3 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu nie wywołał skruchy. Kiedy jednemu z księży, prowadzących sesje przekazano wiadomość o śmierci Michel, oświadczył on:

Oczyszczona z szatańskiej siły dusza Anneliese wzniosła się ku Wszechmogącemu”.

Jeszcze bardziej wstrząsające jest to, że zdaniem prokuratury, gdyby Anneliese chociaż na tydzień przed śmiercią otrzymała pomoc medyczną, to udałoby się uratować jej życie. Niemcy w tamtych czasach byli w szoku, że podobna tragedia spowodowana religijną histerią mogła wydarzyć się w centrum Europy, w drugiej połowie XX wieku. Wyobraźcie sobie ich zdziwienie, gdyby dowiedzieli się, że podobne rzeczy dzieją się i w XXI. Wszyscy ci ludzie umarli przez absolutnie bezmyślne i bezpodstawne uprzedzenia. Nie istnieją przecież nie tylko dowody na istnienie opętania, ale i istnienie jakichkolwiek nadprzyrodzonych istot. Oznacza to, że ludzi z realnymi chorobami psychicznymi, takich jak Michel mami się złudzeniem, które okazuje się śmiertelnym.

Zapytacie, dlaczego więc po egzorcyzmach chorzy na epilepsję czują się lepiej? Tak samo jak chorzy na epilepsję czują się lepiej tuż po ataku. Choroba ta charakteryzuje się bowiem atakami, okresami zaostrzenia i ustępowania dolegliwości. W przypadku epilepsji możliwy jest też wariant, w którym atak prowokowany jest przez warunki środowiskowe. Na przykład poprzez monotonną, dłużącą się modlitwę, albo przez tłum ludzi z płonącymi świecami w rękach, a także agresywne zachowanie i inne tego typu warunki. To, że na skutek rozdzierających krzyków i gestów fizycznie wyczerpani ludzie zachowują się cicho nie świadczy o polepszeniu ich stanu, a tym bardziej o wyleczeniu. Ponadto zdecydowana część tak zwanych opętanych to zwykli klienci, albo pojedynczych egzorcystów, albo całych grup cerkiewnych. Wpadają oni po prostu w uzależnienie od środowiska cerkiewnego. Poza tym dla osób z realnymi zaburzeniami psychicznymi podobny rytuał może stać się szczególnym rodzajem placebo. Kiedy człowiek bierze udział w bezmyślnej procedurze, albo pije nalewkę cukrową zamiast rzeczywistego preparatu i cały efekt podobny do atrapy opiera się jedynie na ludzkich oczekiwaniach. Dowód ten staje się szczególnie wiarygodny, kiedy zwrócimy uwagę na to, że placebo działa znacznie silniej w przypadku, gdy choroba zawiera silny komponent psychologiczny. Na przykład bóle i depresje faktycznie maleją na skutek przyjmowania atrapy w 60% przypadków.

Według współczesnej wiedzy medycznej wiara w opętanie jest skutkiem obsesyjnych idei religijnych pochodzących ze średniowiecza i braku świadomości ludzi. To właśnie nieświadomość, brak wiedzy na temat chorób psychicznych i całej medycyny podtrzymuje ten przesąd do dziś. I jest to śmiertelnie niebezpieczne. Dla ludzi w stanach manii i depresji, z zaburzeniem dwubiegunowym, schizofrenią lub dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości, zespołem Torette'a lub wspomnianą wcześniej epilepsją wiara w opętanie jest piekielnie niebezpieczna. W ten sposób nie otrzymują oni niezbędnego leczenia i opieki.

A teraz uwaga, chcę, żebyście zrozumieli, jak bardzo jest to istotne. Ponieważ nawet teraz zdarzają się przypadki, kiedy duchowni, nawet będąc obeznani z historią choroby pacjenta, zmuszają go, aby uwierzył, że jego choroba jest skutkiem obecności demona. W opisanym przeze mnie przypadku chorobą pacjenta jest schizofrenia wymagająca ciągłej opieki i przyjmowania leków, które to zostały zignorowane na początku sesji egzorcystycznych. Podkreślam to, że duchowny był świadom choroby. Publikacja naukowa z opisem tego skandalicznego przypadku ukazała się w 2011 roku. XXI wiek. Z pełnym tekstem danej publikacji możecie zapoznać się klikając w link w przypisach pod filmem na You-Tube.

Zapytacie, czy wszyscy opętani są po prostu chorzy? Jeśli pragniecie wierzyć, że ludzie twierdzący, że wszystkie ich problemy związane są z zagnieżdżoną w nich nieziemską istotą są zdrowi, to wierzcie na zdrowie, ale w większości przypadków ludzie ci wymagają profesjonalnej, specjalistycznej pomocy, której to wszelkiej maści egzorcyści ich pozbawiają. Odrażająca prawda jest też taka, że opętanie nie zawsze związane jest z problemami psychicznymi. W XVII wieku ludzi cierpiących na obsesje i napady histerii nazywano „klikuszami”. Zabawnym jest to, że ilość klikuszy rosła wraz ze wzrostem zabobonów. Historycy wiążą to ze schizmą wschodnią XVII i XVIII wieku. Uważało się, że w czasie ataku klikusza jest opętany przez diabła i można uzyskać u niego cenną informację. W tym także, kto jest sprawcą opętania samego klikuszy. Czasami pod koniec ataku opętany wykrzykiwał imię. Wówczas rozpoczynano tortury osoby wspomnianej podczas ataku klikuszy, a jego samego uznawano za niewinnego. Nie trudno domyślić się, że przesądem tym posługiwali się, wszyscy, którym to było na rękę. Zbyt piękna sąsiadka? Wykrzycz jej imię i śpij spokojnie. Nieurodzajny rok? Po prostu pozbądź się konkurencji!

Podobne praktyki były tak szeroko rozprzestrzenione, że w 1715 roku Piotr I wydał dekret, zobowiązujący do poszukiwania i wydawania klikusz postępowaniu cywilnemu z dodatkowymi przesłuchaniami z użyciem tortur.

Również dzisiaj egzorcyści podpowiadają człowiekowi jak zachowywać się i gorącą go wychwalają, kiedy on w końcu wyswobadza się od wszelkich demonów. Dla ludzi pragnących przyciągnąć ku sobie uwagę innych jest to kuszące zajęcie i w zasadzie niekoniecznie muszą oni oszukiwać świadomie. Przekonać kogoś, że jest się opętanym nie jest trudno. Szczególnie jeśli wierzy się we wszelkie nadprzyrodzone siły. Przyczyna leży także w grupie. Kiedy człowiek znajduje się w środowisku, w którym wszyscy zgodnie mówią o jego opętaniu i oczekują od niego określonych działań. Kiedy sam człowiek jest zdruzgotany mimowolnie może zacząć krzyczeć i wić się po podłodze. Taki sposób działania wykorzystują nie tylko księża, ale i liderzy oddzielnych nurtów religijnych. Krótko mówiąc sekciarze wszelkiej maści.

Oprócz tego istnieją także praktyki gej-egzorcyzmu. I nie mówimy tu o duchownych katolickich, a próbie zmiany seksualnej orientacji człowieka, poprzez wygnanie z niego pewnego demona homoseksualizmu. Tak, podobne średniowieczne wyobrażenia funkcjonują także dzisiaj. Wielu z nas pamięta historię z 2009 roku, kiedy w stanie Connecticut grupa przywódców kościelnych biła 16-letniego chłopca, usiłując wygnać z jego ciała homoseksualizm. Krzyczano hasła modlitewne. Szeroką popularność film ten otrzymał, dzięki publikacji na You-Tube.

Pojawiają się głosy, jakoby istniały dowody na istnienie zjawiska opętania, których nie da się wyjaśnić zwykłą chorobą. Takie jak, mówienie obcymi językami, dym wychodzący z ust i oczu. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z Glosolalią i zgadnijcie, co z nią nie tak? Jest to nadprzyrodzona umiejętność mówienia językiem, którego nie znamy. Jak zwykle relacje na temat potwierdzonej glosolalii tworzone są przez licznych parapsychologów, zajmujących się reinkarnacyjnymi poszukiwaniami. Kojarzycie to? Kobieta przychodzi na wizytę do parapsychologa, ten wprowadza ją w hipnozę i madame opowiada mu o swoim poprzednim wcieleniu, w którym zazwyczaj była królową, księżną lub kochanką Faraona. Podejście absolutnie pseudonaukowe, co potwierdzają uczeni zajmujący się badaniem podobnych rewelacji. Tak było z Alfredem Hume'em przekonanym, że zbadał osobowość babilońskiej księżniczki, mówiącej staroegipskim dialektem. Badania lingwistów zaprzeczyły tym doniesieniom i unaoczniły kłamstwo Hume'a i falsyfikację jego badań. Rzecz w tym, że nie istnieją potwierdzone dowody na istnienie glosolalii. To, co widuje się w świątyniach jest albo zwykłym bełkotem, interpretowanym przez świadków jako język obcy, który ci albo znają tylko ze słyszenia, albo w ogóle, albo są to przypadkowo dobrane, gdzieś zasłyszane obcobrzmiące słowa. Nazywanie tego typu anegdotycznych świadectw dowodem stanowi obrazę dla tego słowa.

W przypadku dymu ulatniającego się z oczu i ust, to dowód stanowi jedynie krótki film w słabej jakości, na którym kobieta, bita krzyżem w histerycznym ataku pada twarzą na mokry beton i wtedy właśnie wydaje się jakby z jej twarzy wydobywał się dym. Przy czym patrząc na to, jak jest ubrana, można domyślić się, że temperatura zdecydowanie nie jest wysoka, a beton raczej nie jest podgrzewany. O ile nie spędziliście swojego życia na równiku, albo w tropikach, to wiecie, co się dzieje, kiedy oddychamy zimnym powietrzem, a szczególnie na mokrą i chłodną powierzchnię. Oto cała magia i żadne rytuały nie są potrzebne. Wspomniany wcześniej socjolog Michael Cuneo w swojej książce Amerykański Egzorcyzm opisuje jak będąc na ponad pięćdziesięciu seansach egzorcyzmów, nie odkrył on absolutnie żadnych nadprzyrodzonych przejawów opętania. Limit tego, co obserwował stanowiły widzenia ofiar egzorcyzmów, co jest oczywiście problemem zdrowia psychicznego, a nie opętania przez diabła.

Ilość ludzi wierzących w dane zjawisko oraz jego wielowiekowa tradycja nie stanowią dowodu na jego występowanie. Urynoterapia też jest praktyką starożytną i ma to oznaczać, że działa? Dziś idea opętania jest szeroko spopularyzowana, szczególnie w środowisku wierzących. Wpływem demona można wyjaśnić wszystko – od dziwnego zachowania do problemów społecznych. Niezwykle wygodnie jest przyjąć, że wasze czyny nie są zupełnie wasze i nie ponosicie za nie pełnej odpowiedzialności. Brak sukcesów z powodu lenistwa, agresja wobec członków rodziny, apatia, alkoholizm i inne formy uzależnienia. Jak pięknie byłoby zrzucić całą odpowiedzialność na jakieś demoniczne działanie. A jak pięknie byłoby pozbyć się tego wszystkiego słuchając jedynie monotonnego bełkotu i otrzymując porcję magicznej wody. Szkoda tylko, że to tak nie działa. To jedynie oszukiwanie samego siebie.

Miejcie odwagę, by przyznać się do swoich problemów. Z powodu waszej wiary w opętanie, cierpią ludzie wokół was. Realni, żywi ludzie z realnymi zaburzeniami zdrowia psychicznego. Bajki o cudownym ukojeniu, wymyślane na potrzeby przyciągnięcia jak największej ilości chętnych do obejrzenia spektakularnego show, nijak tym ludziom nie pomogą. Sama cerkiew zazwyczaj głosi, że jedynie ona może poradzić sobie z demonami, w przeciwieństwie do świeckich instytucji. Szkoda, że te złe siły istnieją jedynie w wyobraźni samej cerkwi. Paradoks współczesności polega na tym, że więcej zła wyrządzają nie piekielne siły, a ludzie, którzy w nie wierzą. Jeśli przyjdzie wam wybierać, pomiędzy jednym, a drugim złem, lepiej nie wybierać wcale. Pozostańcie krytyczni wobec swoich przekonań.

Tłumaczenie: Karolina Mieczkowska

Źródło: YouTube

Państwo: 
Video: 

Komentarze

Wysłane przez Smithd200 (niezweryfikowany) w

Definitely pent subject material, be thankful in support of picky facts . ddagceddbaceecgd

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.