Fotograf Pavel Volkov poświęcił się dokumentacji tych zjawisk w swojej ojczyźnie. Pavel Volkov od dłuższego czasu zajmuję się dokumentowaniem różnych zjawisk i grup społecznych w Rosji. Twierdzi on, że główni bohaterowie jego historii warci są uwagi nie tylko ze względu na swoją siłę fizyczną, ale także i psychiczną. Podczas swoich podróży po Rosji, Volkov brał udział w różnego rodzaju sytuacjach, walkach organizowanych przez chuliganów, kontaktach z ciężko chorymi dziećmi czy ludźmi będącymi o krok od deportacji a nawet miłośnikami Lucha Libre, rodzaju wrestlingu który notabene wywodzi się z Meksyku.

Zapytaliśmy Volkova, jak to jest nadawać przekaz z serca Rosji, w pełni uczestnicząc przy tym w różnych, często niebezpiecznych sytuacjach.

Pavel, co robiłeś zanim zacząłeś zajmować się fotografią?

Volkov: Określiłbym to jako „poszukiwanie siebie”. Pracowałem w różnych miejscach, od huty po fabrykę samochodów, i to w różnych miastach. Próbowałem się sprawdzić na różnych polach, ale ostatecznie poświęciłem się fotografii. Na początku robiłem głównie portrety i sesje ślubne, ale kiedy zdałem sobie sprawę, że chcę bardziej zgłębić świat fotografii, zacząłem uczyć się jak robić fotoreportaże.

Odniosłeś przez chwilę wrażenie, że masz dużo do stracenia?

V: Oczywiście, to było jak podróż w nieznane. Zostawiłem za sobą stare życie i przeprowadziłem się na studia do innego miasta, gdzie nie miałem przyjaciół ani pracy i gdzie byłem daleko od domu. Często odczuwałem strach. Na ile ryzykowne jest dokumentowania historii z głębokiej Rosji, w sytuacji w której występują w nich grupy słynące ze stosowania przemocy? V: Sądzę, że na chwilę obecną pracowanie na serio nad jakimkolwiek fotoreportażem w Rosji jest ryzykowne. Relacje między dziennikarzami a społeczeństwem rosyjskim są skomplikowane. Nie ważne co napiszesz czy sfotografujesz, zawsze będzie ktoś komu nie spodoba się twoja praca. Jeżeli celem jest sprawienie problemów dziennikarzowi, znalezienie pretekstu nie będzie trudne. Może to być historia o żołnierzach albo cokolwiek innego.

Co sprawiło, że zacząłeś odkrywać te historie?

V: Praca z różnymi historiami i bohaterami jest sposobem na lepsze zrozumienie świata i ludzi. W tym momencie całe moje życie polega na poszukiwaniu historii. Jak pracujesz ze wszystkimi tymi przypadkami i ludźmi, którzy za nimi stoją? V: Sądzę, że w dzisiejszych czasach można znaleźć wszystkie potrzebne informacje w internecie. Prawie cały świat korzysta z social media, a w wypadku gdy ktoś nie korzysta, zawsze znajdzie się jakoś krewny lub znajomy który ich używa. Kluczem jest zrozumienie czego musisz szukać; grupy społecznej czy konkretnego bohatera. Staram się dowiadywać o nowych wiadomościach i historiach w celu zebrania informacji o interesujących ludziach. Dużo myślę co dana osobą sobą reprezentuje i analizuję, jakie aspekty mogę poruszyć w danym przypadku.

Czy kiedyś czułeś się nieswojo pracując z konkretnymi ludźmi?

V: Zawsze jest trochę ciężko, jako że każdy bohater i grupa społeczna wymaga specjalnego podejścia, ale najważniejsza nie jest praca fotografa, lecz producenta, gdzie fundamentalnymi kwestiami są umiejętności organizacyjne, jak i dostęp do konkretnych ludzi. Spora część twojej pracy ma charakter awanturniczy, ale skupiasz się też na na historiach bardziej emocjonalnych w których główną rolę grają niepełnosprawne dzieci czy ludzie którym grozi deportacja.

Jaki wpływ mają na ciebie takie historie w porównaniu z, np. walkami Lucha Libre?

V: Dla mnie każda historia jest wyjątkowa, są to wycinki życia które spędzam obok swoich bohaterów. Historie o chuliganach i Luche Libre są dla mnie zupełnie innymi. Lucha Libre była dla mnie interesująca jako zjawisko społeczne, rodzaj teatru w którym króluje brutalność aktorów i widzów. Generalnie odczuwałem to jako swego rodzaju metaforę współczesnego społeczeństwa.

Ze wszystkich twoich przygód, jest jakaś, której żałujesz?

V: Oczywistym jest, że czasami rzeczy nie idą po naszej myśli, ale nie chcę niczego wymazywać z mojej pamięci ani z mojego życia. Wszystko co wydarza się w naszym życiu czyni nas tym, czym jesteśmy, wzmacnia nas i sprawia, że stajemy się mądrzejsi. Jeżeli negujesz coś co wydarzyło się w twoim życiu, negujesz w zasadzie samego siebie.

Autor: Haley Morgan

Tłumaczenie: Igor Łukawczyk,

Przetłumaczone z VICE España

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.