Wspinają się na najwyższe budynki w miastach, wieże telekomunikacyjne, kominy. Skaczą na dachach pędzących pociągów. Balansują na krawędziach zawieszonych wysoko mostów albo siedzą na dźwigach budowlanych. I oczywiście obowiązkowo robią sobie selfie. Młodzi Rosjanie w widowiskowy sposób ryzykują życiem i zdrowiem.

W Rosji nazywają się „ruferami” od roofingu, ekstremalnej zabawy polegającej na zdobywaniu dachów najwyższych budynków i wykonywania na dużej wysokości skomplikowanych ewolucji, spacerów po krawędzi. Ale mówią też, że uprawiają „rusing” – jeszcze bardziej ekstremalną, specyficzną, rosyjską odmianę roofingu. Zdobyli już najwyższe budynki w Moskwie, słynne stalinowskie drapacze chmur. Szczególnie upodobali sobie 240-metrowy budynek Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU). – Moda na roofing wyrosła z popularnego kilka lat temu ruchu stalkerów, miłośników starych, zniszczonych budynków, architektury industrialnej, czyli wszystkiego tego, czego u nas w Rosji nie brakuje, a także pośrednio z mody na miejski parkour, ewolucje akrobatyczne na przeszkodach architektonicznych – tłumaczy Wadim Machorow, jeden z bardziej znanych ruferów i dodaje – Oczywiście bez popularności w internecie nie byłoby takiego szału.
 

Wspinają się na najwyższe budynki w miastach, wieże telekomunikacyjne, kominy. Skaczą na dachach pędzących pociągów. Balansują na krawędziach zawieszonych wysoko mostów albo siedzą na dźwigach budowlanych. I oczywiście obowiązkowo robią sobie selfie. Młodzi Rosjanie w widowiskowy sposób ryzykują życiem i zdrowiem.

 

W Rosji nazywają się „ruferami” od roofingu, ekstremalnej zabawy polegającej na zdobywaniu dachów najwyższych budynków i wykonywania na dużej wysokości skomplikowanych ewolucji, spacerów po krawędzi. Ale mówią też, że uprawiają „rusing” – jeszcze bardziej ekstremalną, specyficzną, rosyjską odmianę roofingu. Zdobyli już najwyższe budynki w Moskwie, słynne stalinowskie drapacze chmur. Szczególnie upodobali sobie 240-metrowy budynek Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU). – Moda na roofing wyrosła z popularnego kilka lat temu ruchu stalkerów, miłośników starych, zniszczonych budynków, architektury industrialnej, czyli wszystkiego tego, czego u nas w Rosji nie brakuje, a także pośrednio z mody na miejski parkour, ewolucje akrobatyczne na przeszkodach architektonicznych – tłumaczy Wadim Machorow, jeden z bardziej znanych ruferów i dodaje – Oczywiście bez popularności w internecie nie byłoby takiego szału.

 

Młodzi Rosjanie zwariowali na punkcie roofingu. Tysiące filmików z „akcji” zalały Instagrama, Facebooka, YouTube i rosyjskie portale społecznościowe: vKontakte i ok.ru. Zaczęły się poszukiwania wysokich, niezdobytych budynków. Popularne stały się porzucone wieże telekomunikacyjne w leżącej niedaleko Moskwy Elektrostali. Ale młodzi Rosjanie wchodzą na wszystko co wysokie i niebezpieczne. Moda rozlała się po mniejszych miastach i prowincji. Wystarczy dźwig lub dziesięciopiętrowy wieżowiec. Albo bieg po dachach wagonów pędzącego składu kolejowego. – Mówią, że jesteśmy adrenalinowymi narkomanami i coś w tym jest, ale niestety sportem tym zaczęli zajmować się ludzie, którzy nie mają doświadczenia, są niewytrenowani, czasem mają lęk wysokości lub wchodzą na dachy pod wpływem alkoholu i narkotyków, zaczęły się tragedie – mówi Wadim Machorow, rufer, który zasłynął brawurową wspinaczką na figurę Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro.  

Wypadków jest coraz więcej. W ubiegłym roku w Rosji kilkudziesięciu ryzykantów spadło i połamało się, a 30 zginęło. W tym roku prawdopodobnie również będzie co najmniej kilkadziesiąt tragedii. Rosyjskie władze są bardzo zaniepokojone i zaczęły ścigać ruferów. Zarówno w realu, jak i w internecie. MSW obserwuje popularne profile ruferów, ci sami chwalą się osiągnięciami, więc policja tylko zbiera filmy i zdjęcia jako dowody i wytacza potem sprawy za bezprawne wchodzenie na budynki. Kilka takich profilów już zostało zamkniętych, a władze prowadzą społeczne kampanie przeciw ryzykownym selfie i ekstremalnym zabawom.

Jest jeszcze jeden powód, by organy bezpieczeństwa ogarnął niepokój. Miesiąc temu nastolatki z Omska weszły na dach dwustumetrowej wieży telewizyjnej, obiektu teoretycznie strategicznego i ochranianego. Po ich wyczynie miejscowa policja i służba bezpieczeństwa dostały nagany z Moskwy. – Fakt, że władze nas ścigają napędza tylko modzie na roofing zwolenników – tłumaczy Wadim Machorow. Jest więcej adrenaliny, gdy śmiałków ścigają mundurowi. A rosyjskie nastolatki mówią, że w życiu brakuje im adrenaliny. – Panuje skrajny nihilizm i dekadencja, młodzi ludzie w Rosji żyją w nudnej, ustabilizowanej rzeczywistości putinowskiej, owszem, można się skupić na zarabianiu pieniędzy i tzw. karierze, ale dla wielu to banał i nie chcą żyć jak ich rodzice czy starsze pokolenie wychowane w latach 90. – mówi Olga, studentka prestiżowej moskiewskiej uczelni MGU – Stąd ta fascynacja ryzykiem, szaleństwem.I chyba zarówno młodzież, jak i władza czuje, że fascynacja ekstremalnymi zabawami to rodzaj pokoleniowego buntu. A bunt, jak to bunt, musi być w Rosji zdławiony.

Źródło: newsweek.pl

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.