Obecnie w wielu domach w Biesłanie odbywa się tzw. kuwd. Jest to w Osetii szczególne święto, wyprawiane z okazji długo oczekiwanych wydarzeń, takich jak powrót syna z wojska lub czyjś powrót do zdrowia.

 

Dzisiejszy dzień jest szczególny. Taki, który zdarza się raz w życiu. Dziś Europejski Trybunał Praw Człowieka podjął decyzję, na którą czekano tu od 10 lat. Trybunał uznał, że w czasie antyterrorystycznej operacji w dniach 1-3 września 2004 roku Rosja naruszyła podstawowe prawa zakładników, a co najważniejsze ich prawo do życia.

 

Wielu mieszkańców Biesłanu czekało długie lata na ten dzień. Oczekiwanie było dla nich siłą napędową do życia i całym jego sensem. Ludzie, którzy w tym strasznym wrześniu stracili dzieci i którzy wraz z nimi pochowali swoje własne życie doczekali się nareszcie sprawiedliwości.

 

Na podwórzu domu sióstr Ełły Kiesajewej i Emmy Tagajewej zebrało się ok. 50 osób z tych, którzy mogli dziś przyjechać. W domu Ełły i Emmy mieści się sztab organizacji Głosy Biesłanu, która od 2005 roku walczyła o prawdę na temat wydarzeń ze szkoły nr 1. Wśród zakładników była córka Ełły. Emma w szkole straciła męża i dwóch synów. Swoją gorycz kobiety zdołały przemienić w niespotykaną siłę. Dla ludzi, którzy przyszli dziś na niewielkie podwórko przed ich domem, stojącym naprzeciwko nieszczęsnej szkoły, istotnym było, aby decyzję Sztrasburga usłyszeć właśnie tutaj. Przyjąć ją ramię w ramię tak, jak przez te wszystkie lata. Matki, ciotki i siostry zasiadły w kuchni. Nonna Kisijewa (w szkole zginęli syn i wnuk), Swieta Bugułowa (córka przeżyła, wnuka pochowali) Swieta Bigajewa (trzech synów wśród zakładników), Łarisa Dzagojewa (zginęła córka) i wielu, wielu innych.

 

Lubię gotować z sercem – mówi Żanna Cyrichowa (była wśród zakładników wraz z dwójką dzieci, córka zginęła). Gotuje dzykkę, czyli grubą osetyńską kaszę. W dużej miednicy kobiety ugniatają ciasto na osetyńskie placki. Po raz pierwszy od ponad 12 lat w tym domu na stole pojawiły się dwa świąteczne ciasta. W powietrzu unosi się zapach smażonego oleju, pomieszczenie pachnie sytością. Piękne dziewczęta o czarnych brwiach pomagają rozkładać kiszonki na talerzach – to te, które były w szkole nr 1. W Biesłanie jest już całkiem ciepło. Mężczyźni w płaskich czapkach i w czarnych lekkich kurtkach siedzą za stołami na dworze. Tamierłan Safkujew (pochował córkę, zięcia i wnuka), Walerij Nazarow (pochował żonę, córkę, wnuka i wnuczkę), Władimir Tomajew (żona i córka), Borys Iljin (pochował prawie wszystkich) i wielu, wielu innych...

 

Seriożka, przybrany syn Emmy Tagajewej, z piskiem opon goni rowerem po podwórku. Nad głowami świeci świąteczne, i można powiedzieć, że beztroskie słońce.

 

Naprzeciwko nowego budynku szkoły nr 1 (po drugiej stronie ulicy od starego) kobiety w sarafanach bielą drzewa. Słońce przyjemnie grzeje w plecy. W szkole odbywa się dziś próbny egzamin państwowy dla jedenastoklasistów. Obok znajduje się kompleks sportowy z czerwonej cegły. O trzeciej ma się odbyć republikański turniej boksu.

 

Niedaleko pasą się okazałe krowy. Biesłan jest tak spokojny, jak tamtego dnia 2004 roku. Nie jest już jednak taki sam i taki sam nigdy nie będzie.

 

Ełła Kasajewa wychodzi na podwórze ok. godziny 11 i głośno, trochę niezręcznie krzyczy:

 

  • Wygraliśmy!

 

Minutę wcześniej do Ełły zadzwonił adwokat Kiriłł Korotiejew i przekazał wieści, na które czekał tłum pod jej domem. Nie ma jeszcze żadnych szczegółów, tylko ta jedna wiadomość. Ludzie nieśmiało, jakby nie dowierzając rzucają się sobie w objęcia i gratulują. Pytanie, czy teraz ktoś za to odpowie? Zastanawia się Zalina Tokajewa. Która znalazła się wśród zakładników razem z mamą. Zalinie udało się uratować i ocalić życie. Mama umarła po ataku. „Wielu, wśród mieszkańców naszej ulicy umarło. Można powiedzieć, że ulica się zaktualizowała”, - z przekąsem, a nawet lekkomyślnie mówi dziewczyna.

 

Zalina wie jedno: Trzeba było przeżyć, aby właśnie ona się pojawiła i wskazuje na roczną Weronikę ssącą smoczek.

 

  • To dopiero początek, - cicho mówi Ełła.

 

Cichy i długo oczekiwany kuwd trwa w najlepsze. Przyłączają się kolejni goście i rozmawiają półgłosem. Nad stołem krążą jaskółki, które pod dachem mają swoje gniazdo. Mężczyźni kolejno wznoszą toasty, dziękują sobie nawzajem za to, że dotrwali do końca. Wzdychają, że pomimo wszystko „nie jest lżej”.

 

Niedługo wybierają się na cmentarz. Nowy, znajdujący się całkiem niedaleko, zwany „dziecięcym”.

 

Głos Biesłanu wniósł skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka 25 czerwca 2007 roku. Sprawę nazwano „Tagajewa i inni przeciwko Rosji”. W 2011 roku pokrzywdzonym udało się zebrać ponad tysiąc podpisów mieszkańców Biesłanu pod petycją o rozpatrzenie sprawy drogą priorytetową.

 

Niczym fanatycy zbieraliśmy ludzi i ich zeznania, do 2013 roku pracowaliśmy sami, prawie bez pomocy prawników – wspomina Ełła.

 

W ciągu 10 lat, które minęły od wniesienia skargi, nie mają już poczucia, że to długo, a ile przez ten czas udało się osiągnąć. Teraz ledwo już pamiętają to, jak byli zastraszani. Jak te odważne, starsze w większości kobiety były ciągane po komisariatach i sądach. Jak nazywano ich wrogami ojczyzny za to jedno sformułowanie „Tagajewa i inni przeciwko Rosji”.

 

Oni nigdy nie byli przeciwko Rosji, a raczej ZA swoimi dziećmi.

 

  • Spodziewaliśmy się takich terminów i nie jesteśmy zaskoczeni, - mówi Ełła Kiesajewa. - Kiedy w 2007 roku wysyłaliśmy dokumenty, powiedzieliśmy sobie, że trzeba długo żyć i uzbroiliśmy się w cierpliwość.

 

Skargę złożyło 447 wnioskodawców. 12 z nich nie doczekało się wyroku. Nie dożyli. Wśród nich był ojciec Emmy i Ełły.

 

Podczas gdy w Sztrasburgu rozpatrywano skargę, wiele dzieci ukończyło 18 lat, a rodziny ich rodziców również zostały wykreślone ze spisku wnioskodawców (ok. 50 osób). Dwoje wnioskodawców na własne życzenie wycofało się ze swoich pretensji wobec Rosji. Zapewne, nie chcieli tak długo czekać.

 

Decyzja Sztrasburga to otwarcie nowych okoliczności, dających prawo na odnowienie postępowania karnego w Rosji. Tylko skąd wziąć życie, by oddać je tej sprawie.

 

  • Jakkolwiek on nie będzie chciał zapomnieć o Biesłanie, my mu na to nie pozwolimy, - mówi Swieta Margijewa - Będziemy przypominać do skutku.

 

Emma wzdycha głęboko:

 

  • Gdybyśmy, jako matki, poczuły, że w Rosji robi się wszystko, co tylko możliwe, aby wyjaśnić sprawę... Ale co się stało, to się nie odstanie. Gdybyśmy widzieli, że państwo stara się coś zrobić dla pokrzywdzonych, że przeprasza, przyznaje się do winy, to na pewno przez te wszystkie lata nie chodzilibyśmy po sądach.

 

  • Powiedziałby: „Zawiniłem, wybaczcie”. Po ludzku. Czy my nie jesteśmy ludźmi?

 

  • Przez wiele lat oczekiwaliśmy, że złoży kondolencje, ale on nie chce nawet o tym wspomnieć.

 

  • Patrzymy na siebie nawzajem i jesteśmy dokładnie tacy sami jak w młodości – jesteśmy szaleńcami. Nic się nie zmieniło. Tak samo jak wtedy robimy szalone rzeczy. Taką mamy naturę: za przelaną krew należy zapłacić, tego nauczyli nas nasi przodkowie. Jesteśmy jednak ludźmi cywilizowanymi, żądamy dla siebie jedynie szacunku, nie krwi. Jedyne, czego pragniemy, to jawny i uczciwy proces tych, którzy wtedy zawinili.

 

Teraz, kiedy w końcu mamy decyzję ETPC, jesteśmy gotowi, aby o wszystkim zapomnieć i wybaczyć – mówi Ełła. Sprawiedliwości stało się zadość. Cała reszta blednie i przestaje mieć znaczenie.

 

  • Wybaczyć wszystkim, oprócz tych, którzy zabili dzieci – dodaje jeszcze Ełła. - Cała reszta to błahostka. Chociażby ludziom będziemy mogli spojrzeć w oczy, bo zrobiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy.

 

Kreml zareagował na decyzję ETPC, nazywając ją „niedopuszczalną”. „My, którzy wielokrotnie byliśmy narażeni na atak terrorystów, nie możemy zgodzić się z takim sformułowaniem”. - Powiedział przedstawiciel prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow.

 

Później Rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło, że złoży apelację do decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Karolina Mleczkowska

Źródło: novagazeta.ru

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.