Poświęcone ku pamięci aktora i reżysera Sergieja Bodrowa. Wiecznie młody. Zawsze w naszych sercach.

20 września upłynęło 13 lat od dnia śmierci aktora i reżysera Sergieja Bodrowa – młodszego. W tym roku, znany całemu światu „brat” miałby 43 lata. Ale pogrzebany pod lodowcem w Przełęczy Karmadońskiej, i tak został wiecznie młodym. Małomównym, surowym chłopakiem, bijącym się o prawdę.

Pokolenie lat 90-tych kocha go za filmy „Brat” i „Brat 2”, „Jeniec kaukaski”, „Wschód – Zachód”. Za prostolinijność, szczerość, wewnętrzną siłę, uosobienie wszystkiego tego dobrego, co powinno być w Człowieku z dużej litery.

Ku pamięci aktora, AdMe.ru przedstawia 8 historii z życia Sergieja Bodrowa, opowiedziane przez niego samego.

Prawie wszystkie te wydarzenia miały miejsce w pierwszych 16 latach mojego życia. Szczere mówiąc, po tym wszystkim nic szczególnego mnie nie poruszyło”.

Dzieci myślą dużo o życiu, ale wiedzą o nim bardzo mało. Dlatego w głowach mają o wiele więcej, niż widzą czy mogliby spytać. To znaczy, ich świat wewnętrzny jest o wiele bardziej większy i bogaty od tego zewnętrznego.

Kiedy byłem mały, uważałem siebie za bardzo mądrego. W sumie, było mi trudno przedstawić sobie człowieka mądrzejszego ode mnie, oprócz kilku dorosłych. To uczucie przeszło, kiedy przeczytałem książkę Tołstoja „Dzieciństwo. Wiek chłopięcy. Młodość”. Przykładowo, w tym czasie dowiedziałem się o nieskończoności wszechświata. Wtedy zrozumiałem, jak dużo istnieje małych wewnętrznych światów i jak niewytłumaczalnie duży świat oni tworzą.

Pewnego razu ukradłem koledze samochodzik. Nie byłem w stanie się nim bawić. Zacząłem się z tym bardzo męczyć. O wszystkim dowiedziała się mama i poradziła mi zadzwonić do rodziców tego chłopca. Wstyd był potworny, sama myśl o telefonie – nie do zniesienia, ale się zdecydowałem. Wtedy zrozumiałem, że mężne czyny wykonuje się trudniej niż te haniebne, ale za to czynią nas silniejszymi.

Pojechałem kiedyś na obóz harcerski, bo byłem w tym zakochany. Do tego czasu, byłem na obozie tylko raz i uciekłem. Tu mianowali mnie chorążym. Podobały mi się białe rękawiczki, czerwona wstążka przepasana przez ramię i furażerka. Okazało się, że na końcu ceremonii przekazania sztandaru, trzeba będzie go pocałować. Wydawało mi się to trochę nienaturalnym, tym bardziej, że jeśli mówić otwarcie, do tego momentu ja jeszcze nigdy się nie całowałem. A tak w ogóle, do mianowania nie doszło. Oprócz tego, nie prowadziłem życia społecznego, nie lubiłem gry „świeczka” i nie nauczyłem się grać na bębnie. Nic głupiego nie robiłem, a aktywiści i tak mnie znienawidzili. Wtedy zrozumiałem, że nawet jeśli jesteś dobrym człowiek, to nie znaczy, że wszyscy będą Cię lubić.

Raz kiedyś siedzieliśmy z przyjaciółmi w szkolnej szatni. Obok przechodziła nauczycielka z młodszych klas i stwierdziła, że grzebaliśmy w kieszeniach. Zaczęła się rozprawa. O przypadku złodziejstwa poinformowano na zebraniu z rodzicami. Usprawiedliwiać się było niemożliwym, nawet rodzice zwątpili. Przyszło kłamać, no jak wiadomo, nie zbyt udanie. Dlatego siła i autorytet prawdy były dla mnie niezłomnymi. Wtedy zrozumiałem, że nawet jeśli masz rację, to nie znaczy, że będą Ci wierzyć. Okazało się, że o prawdę trzeba walczyć.

Pewnego razu dzięki kulturowej wymianie razem z klasą pojechaliśmy na Węgry. Zagranica potrząsnęła wszystkimi. W domu Węgra, u którego mieszkałem, była winna piwnica, a na obiad jedli zupę z czereśni. Nasi rówieśnicy wozili dziewczyny na motocyklach, pili wino i imprezowali nocami. Między nami zorganizowano mecz piłki nożnej. Dziewczyny, oczywiście, były kibicami. Jednym słowem, nie widzieliście takich bitw! Borodino zastygło wobec tej bitwy. Musieliśmy obowiązkowo zwyciężyć. I zwyciężyliśmy. Wtedy zrozumiałem co nieco o patriotyzmie.

W okresie młodości dużo znaczy siła fizyczna i poczucie sprawiedliwości. Dlatego w szkole często się biłem. W wieku 16 lat złamałem nos mojemu koledze z klasy. W zasadzie, jak stwierdził sędzia śledczy, było to ciężkie fizyczne obrażenie. Po przesłuchaniu obiecał on nie zakładać sprawy, ale zaproponował, aby informować go o złodziejstwie i pornografii w szkole i zostawił telefon. Kartkę przyszło wyrzucić na korytarzu, bo ofiara wszystko podsłuchiwała. Wtedy zrozumiałem, że godność powinna być zawsze silniejsza od strachu.

Pierwsze rozstanie z ukochaną nie jest łatwe. Ja również bardzo to przeżywałem do czasu aż usiadłem do stołu i napisałem przejmujące liryczne opowiadanie o oficerze-nurku. Kiedy o czwartej rano została postawiona kropka, byłem już zdrowy i poszedłem spać. Wtedy zrozumiałem, że sztuka to wielka siła.

Trzy lata Sergiej pracował jako prowadzący programu „Spojrzenie”. Wraz z kolegami po audycji brali z poczty listy napisane do Dziadka Mroza, które szły na zniszczenie i urzeczywistniali dziecięce marzenia. Bodrow często wspominał rudego chuligana, który w liście prosił o trąbę dla swojego starszego brata, który swoją zgubił. Na podwórze chłopca przyjechał autobus, z niego wyszła orkiestra i zaczęła grać. Chłopiec wybiegł na ulicę, żeby posłuchać i wtedy Sergiej wyszedł, porozmawiał z nim i wyjaśnił, że brat chciał mu pomóc.

Po zagraniu roli Daniły Bagrowa w filmach „Brat” i „Brat 2” aktora Sergieja Bodrowa do końca życia utożsamiali z tym bohaterem. Jedni uwielbiali, drudzy mieli pretensje o banalność. W jednym z wywiadów Sergiej powiedział o swoim bohaterze: „Na jego rachunek pojawia się u mnie pewna metafora: wyobrażają mi się ludzie w pierwotnym chaosie, którzy siedzą przy ognisku w swoich jaskiniach i niczego w życiu jeszcze nie rozumieją oprócz tego, że muszą się żywić i rozmnażać. I nagle jeden z nich wstaje i mówi proste słowa o tym, że trzeba bronić swoich, szanować kobiety, że trzeba bronić brata.

Tłumaczyła: Karolina Siwek 

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.