Przepis na cukierki, które skrzyniami dostarczano do pałacu cesarzowej, uznano za zaginiony do czasu, gdy ta „słodka historia” wzbudziła zainteresowanie mieszkańca Smoleńska Aleksieja Niebylicyna.

Informacje na temat unikatowych słodkości, których produkcją zajmowano się w XVIII-XIX w., Aleksiej uzyskał od miejscowego krajoznawcy Jeleny Mininoy.

Ulubione cukierki Katarzyny II, to wyjątkowe połączenie owoców z cukrem. Nie przypominają wizualnie żadnego ogólnie znanego deseru – to raczej coś pośredniego między owocami kandyzowanymi i marmoladą – mówi Aleksiej.- Przepis na smakołyki wiąże się z wizytą carycy w guberni. Poczęstowano ją wówczas słodkościami, zasmakowały jej do tego stopnia, że poprosiła smoleńską szlachtę, by zorganizowano dostawę cukierków na jej dwór. Według danych archiwalnych, w 1796 roku do stolicy wysłano 35 skrzyń pełnych łakoci. Jest również notka mówiąca o tym, że Katarzyna II popijała cukierki winem lub mlekiem. Warto tez zwrócić uwagę na fakt, że były one dość kosztowne. W 1851 roku Alieksandr Nikitin ze Smoleńska zawiózł te wyjątkowe słodkości na wystawę międzynarodową do Londynu. Decyzję o tym, jakie towary ma tam zaprezentować Rosja, podejmował osobiście cesarz Mikołaj I. Z dokumentów wynika, że cukierki sprzedano bardzo szybko, niestety, pod koniec XIX wieku ich produkcja zaczęła spadać – najprawdopodobniej miało to związek ze śmiercią Nikitina. W latach 1880-1890 generał major Bogdanowicz w liście do cesarza zwrócił się z prośbą o wznowienie produkcji łakoci. Wierzył, że będzie to bardzo dobry i przynoszący zyski towar, chętnie kupowany w Europie. Sytuacja polityczna- rewolucje i wojny- uniemożliwiła realizację tych planów. Kiedy się o tym dowiedziałem, stwierdziłem, że znalezienie zaginionego przepisu, to wręcz mój obowiązek. Początkowo sądziłem, że zajmie mi to ładnych kilka lat; jakże byłem zdziwiony, gdy udało mi się odnaleźć go w ciągu tygodnia!. „

Niebylicyn udał się do regionalnej biblioteki, gdzie miał możliwość zapoznania się ze starą książką kucharską, napisaną przez pewnego podróżnika.

Widać, że już od dawna nikt nie otwierał tej książki. Rzekomo utracony przepis przez cały czas był w zasięgu ręki. Na dodatek okazuje się, że nie jest on wcale skomplikowany. Byłem zaskoczony, że już pierwsza partia słodyczy wyszła idealnie. Przyłączyli się do mnie wspólnicy, wśród których są też profesjonalni cukiernicy. Otrzymaliśmy wszystkie niezbędne certyfikaty, chcemy uruchomić produkcję, na razie szukamy środków na zakup niezbędnych urządzeń.

Dowiedziałem się również, że na Smoleńszczyźnie wytwarzano też cukierki z dodatkiem takich owoców, jak: brzoskwinie, morele, pigwa, cytryny, winogrono, awokado. Wszystko to rosło na naszych gruntach, oczywiście nie pod gołym niebem, a w szklarniach, które budowała w swych posiadłościach szlachta. Mam takie jedno marzenie: jeśli powiedzie nam się produkcja cukierków, to chciałbym zbudować szklarnię, podobną do tych z czasów Katarzyny II. „

 

Tłumaczenie: Noemi Grześkowiak

Źródło: http://www.aif.ru/society/people/desert_dlya_imperatricy_kak_vozrodili_recept_lyubimyh_konfekt_ekateriny_ii

 

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.