Kryzys gospodarczy zmusza Ukraińców do poszukiwania tańszych wariantów spędzania czasu wolnego i sprowadza turystów przyzwyczajonych do świeżych wrażeń do obiektów ojczystych. Przecież na Ukrainie jest bardzo dużych interesujących miejsc dla turystów: zamków, twierdz, kościołów i cerkwi.

 

Dlatego redaktorka najlepszego turystycznego zasobu internetowego na Ukrainie (wg czasopisma Bibliofil ReviewZamki i chramy Ukrainy Iryna Pustynnikowa ułożyła dla gazety Ukraińska prawda. Życie ranking z 10 zamków, które jednak warto zobaczyć.

 

Oczywiście, to nie są wszystkie zamki Ukrainy. Ale w danym artykule zostały wybrane właśnie te, które, zdaniem autorki, warte są wydanych pieniędzy na kupno biletu na pociąg lub na paliwo. One są nie tylko piękne i widowiskowe – mają przecież swoją szczególną historię. Wybieraj najciekawszy dla siebie i ruszaj w drogę, żeby się zachwycać piękną Ukrainą!

 

1. Chocim i Kamieniec Podolski: najbardziej „filmogeniczne” 

Tej pary gwiazdorów nikt nie prześcignie: dwie świetnie zachowane twierdze znane każdemu Ukraińcowi od dziecka z filmów Serhija Tarasowa o Robin Hoodzie, Ivanhoe, rozmieszczone w odległości 24 km od siebie. Połączenie między miastami jest świetne: przez Chotyn wszystkie autobusy i mikrobusy jeżdżą w kierunku czerniowieckim.

Ostatnie pojawienie się w filmach obu twierdz na ekranach kin odbyło się niedawno: w niewyrazistym filmie Włodzimierza Bortki Taras Bulba Chocim i Kamieniec WSPÓLNIE z jakiegoś powodu prezentują twierdzę w Dubnie. Dubno chyba nie cieszyło się zbytnio z tego.Zamek w Kamieńcu ma większą skalę, jednak ten w Chocimiu miał o wiele więcej ról w filmach, wśród których są takie, o których trudno zapomnieć – La Rochelle w trzecim odcinku sagi o Bojarskim-d’Artagnanie.

Bonus: w połowie drogi między oboma zamkami znajduje się byłe miasteczko Żwaniec. Tutaj nad meandrami małego Żwańca wznoszą się gruzy zamku Kalinowskich (XVII w.) Niby drobnostka, ale wygląda niezwykle pięknie, będzie przykro nie zobaczyć takiego widoku.

Niedaleko jest radziecki betonowy schron ogniowy z lat 1930. – obiekt może nie wszystkim się spodobać, ale jego miłośników jest ostatnio nie mniej niż wielbicieli twierdz. Jeszcze jeden betonowy schron ogniowy, wprawdzie wysadzony w powietrze, wznosi się nad Dniestrem, przy pięknej pogodzie widać z niego zamek w Chocimiu. 

Bonus bonusa: za 6 km od Żwańca drogą na Borszczów, już na terenie obwodu tarnopolskiego, w miejscowości Okopy, przy spływie Zbrucza i Dniestra są jeszcze jedne gruzy zamkowe.

Okopy Trójcy św. zostały wzniesione w końcu XVII w. na miejscu byłego grodziska tylko w jednym celu: nie dopuszczać do zajętego przez janczarów Kamieńca karawan tureckich z prowizją i bronią. Misja była dokonywana rzetelnie, a po przywróceniu Podola do Rzeczypospolitej Okopy długi czas pozostawały w cieniu do chwili, kiedy w lokalnym kościele zamknęli polscy konfederaci, broniąc się przed żołnierzami rosyjskimi.

 

2. Dubno: prawdziwy zamek Tarasa Bulby

Podolskie zamki, oczywiście, są bardziej jaskrawe, ale twierdze wołyńskie również mają swój urok. Szczególnie dobrze rozumie się to wcześnie rano, koedy w cichych wodach Ikwy odzwierciedla się pałac zamkowy (XVIII w.) i prawie dekoracyjna wieża Beatka.

Z wieżą związana jest legenda. Na początku marca 1577 roku w zamku przygotowywano się do zamążpójścia bratanicy władcy miasta księcia Ostrogskiego, Beaty. Ale do Dubna przez Doliną Złodziejską szli Tatarzy – i goście już nie myśleli o weselu, tylko uciekali w panice.

Zdziwiona hałasem, dziewczyna zapyatała służącą, co się stało – i usłyszała o ataku Tatarów. Beata, aczkolwiek była piękniusia, ale niezbyt wykształcona, o Tatarach nie słyszała – i zaczęła wypytywać, co to za jedni. Służące, które były nie wiele mądrzejsze, opowiedziały, co słyszały: Tatarzy ponoć to ludzie, którzy rodzą się ślepi jak szczenięta, i na głowie mają rogi. Diabli, krótko mówiąc. Istoty o psich głowach.

Beata nie mogła się powstrzymać przed pragnieniem zobaczenia rogatych ludzi. Ale kiedy zobaczyła przy ścianach Dubna obóz nieprzyjacielski, narzeczona tak się wściekła, że trafiła z działa do namiotu chana. Zdziwieni takim tokiem wydarzeń Tatarzy przerwali oblężenie Dubna.Właśnie ta twierdza występuje w powieści Gogola. Mieszkańcy miasta są z tego powodu dumni – co rok organizuje się tutaj festiwal rockowy Taras Bulba. Inne miasta wołyńskie zazdroszczą Dubnu i organizują własne symulakry mitologiczne. Powiedzmy, większość mieszkańców Połonnego (tutaj po zamku zostały tylko wały i głębokie piwnice) są pewni, że mogiłą Tarasa Bulby znajduje się w okolicach właśnie ich miasta.

 

3. Świrz: najbardziej pacyfistyczny

Nie daremnie w sadze muszkieterskiej G. Jungwalda-Chulkiewicza Świrz (obwód lwowski) dostał rolę klasztoru w Béthune: widok twierdzy wznoszącego się na wzgórzu nad ogromnie szerokim nurtem jezior jest niezwykle miękki.Od roku 1453 i do początku XVII wieku miasteczko należało do rodziny Świrskich, którzy zbudowali nad brzegiem jeziora twierdzę. Z trzech stron woda chroni budowlę renesansową, a z czwartej za ochronę są odpowiedzialne mocne mury i samotna wieża obronna (być może, to jest kaplica). Oko amatora filmów od razu ją poznaje: to przecież jest bastion Saint-Germain, gdzie czterech muszkieterów jadło śniadanie pod kulami nieprzyjaciela w końcowe scenie filmu.

Akurat przed wybuchem pierwszej wojny światowej skończono prace renowacji zamku przez generała Roberta Lamaisan-Salansa (1869-1930). 2 wrześnie 1914 roku majątek, podpalony przez wojska rosyjskie, spłonął wraz z kosztownościami, portretami rodzinnymi i biblioteką. Zostały tylko mury. Po wojnie hrabia Robert uparcie zajmował się remontem, angażując jako pracowników trzech rosyjskich jeńców wojennych. Jak potrafiliście zniszczyć, musicie potrafić odnowić.

Remont kontynuował zięć generała, hrabia Tadeusz Komarowski (1895-1966). Remont trwał – oczywiście – do września 1939 roku.

Podczas drugiej wojny światowej zamek został obrabowany i częściowo zniszczony. Za czasów radzieckich był wykorzystywany jako szkoła traktorzystów, później planowano urządzić tutaj dom twórczości Związku Architektów. Współczesny los budowli jest niejasny: za dużo niewiadomych w tym równaniu.

 

4. Czerwonogród: najbardziej romantyczny

Jak należy na zagadkę, tego miejsca trzeba uparcie szukać: miejscowości o takiej nazwie nie ma na mapie Ukrainy. Tylko chyba na mapach obwodu tarnopolskiego uda się znaleźć pętlę rzeki Dżuryn między wsiami Nagórzany i Nyrków z napisem „obóz pionierski”.

Miejsce jest – a słowa nie ma. Jedni nazywają krater z zamkiem Nyrkowym – wg nazwy jednej z pobliskich wsi. Inni obdarzają już od pół wieku nieistniejącą polską wieś staroruskim mianem Czerwonogrodem.

Najbardziej odpowiednią do gramatyki ukraińskiej nazwą byłby Czerwonohrad – ale w tym przypadku nieunikniona będzie plątanina z miejscowością górniczą o takiej samej nazwie w obwodzie lwowskim. Zostają dwa warianty: polski (Czerwonogród, a przed wieloma wiekami – Czyrwonygród) i ukraiński (mieszkańcy pobliskich wsi od dawna nazywali to miejsce po prostu Czerwonym).

Istnieje jeszcze łacińska nazwa z kronik: Castrum Rubrum. Jest tak samo jak reszta mocno nacechowana: czerwony zamek. Winą wszystkiego są brązowe piaskowce podolskie, które nadają ziemi i kamieniom czerwonawej barwy.

Na początku XVII wieku magnaci Daniełowiczowie zamiast starej drewnianej twierdzy budują tutaj murowany zamek, później uszkodzony przez wojska tureckie. W latach 1820-40 książęta Ponińscy na murach pół zniszczonej twierdzy budują pałac neogotycki.

Nad kanionem wznoszą się dwie wieże. Ich górne części – „korony” wieziono podwodami aż ze Lwowa. W środku jednej z wież urządzono tajemne wejście, które zachowało się do dziś. W parku pałacowym słychać potężną mowę 16-metrowego wodospadu na rzeczce Dżuryn.

Już w czasach międzywojennych jednej z „koron” wież nie wystarczało ząbków: podczas pierwszej wojny światowej żołnierze rosyjscy wleźli na wieżę i próbowali je odłamać. W wyniku spadli wraz z nimi na ziemię.

W roku 2003 na zamczysku pojawił się barak, w którym zamieszkał mnich UAKP. Według jego wersji, której nakład ustaliły brukowce, pod zamkiem znajduje się wejście do piekła, którego chroni rycerz bez głowy. A pod ziemią mieści się sala sądowa, gdzie będzie się odbywać Sąd Ostateczny. Speleolodzy bardzo by się zdziwili takiej nazwie znanej jaskini Porosiaczka, która rzeczywiście znajduje się niedaleko zamku...

 

5. Białogród nad Dniestem: największa skala

Mimo to, że Białogród jest jednym z najdawniejszych miast świata, istnieje jeszcze jeden punkt w tej odejskiej miejscowości, która wywiera ogromne wrażenie: jedna z największych twierdz ukraińskich znajduje się właśnie tutaj, nad skalistym brzegiem limanu Dniestru na gruzach starożytnego miasta Tyrasu.

Dwa i pół kilometry murów obronnych to poważna rzecz. Szkoda, że nie wszystkie z 34 wież dotrwały do naszych czasów.Fort budowali w ciągu dwustu lat Mołdawianie, Genueńczycy, Turcy. Najstarsza część (XIII w.), Cytadela, jest swoistą twierdzą w twierdzy.

Kiedy inne części twierdzy upadały pod naciskiem wroga, tutaj można było jeszcze się bronić. Właśnie w tej części zamku mieszkał komendant twierdzy, znajdowały się sztaby wojenne.

Przewodnicy opowiadają o skarbach zostawionych tutaj przez Turków, o zadziwiającym wodociągu, o pobycie A. Puszkina, Łesi Ukrainki, I. Neczuj-Lewickiego, K. Paustowskego, A. Mickiewicza i W. Katajewa. A jedna z wież nosi imię wielkiego wygnańca starożytności – Owidiusza.W sierpni 1484 roku 300-tysięczne wojsko sułtana tureckiego Bajazeta II i 50-tysięczne oddziały chana krymskiego Mengli Gireja otoczyły zamek od strony brzegu i limanu. Po 16-dniowym oblężeniu twierdza się poddała. Na 328 lat zostały to ustawione rządy tureckie.

Kozakom zaporoskom regularnie się jednak udawało burzyć spokój Turków: pod ścianami Akkermanu bywali Łoboda (i nie ukraińska piosenka Switłana Łoboda, a hetman kozacki Grzegorz Łoboda), Iwan Sirko i Semen Palej. 

 

6. Serednie: najbardziej zagodkowe

Może się wydać, że zamek w Serednim jest jak by żywcem wyjęty z filmu Anioły i demony, jednak w rzeczywistości czegoś na tyle zagadkowego i tym bardziej widowiskowego w nim niestety nie ma. Ale wpływu, jaki dzięki kulturze masowej robi wywiera na ludzi słowo „templariusz”, nie warto nie doceniać. Akurat między dystansem maratonu między Użhorodem a Mukaczewem znajduje się Serednie, a pośrodku Seredniego (dobra, prawie pośrodku) są gruzy donżonu zamku templariuszy (XIII w.). W najbardziej wschodniej twierdzy potężnego zakonu kiedyś było przechowywane nie tylko magiczne srebro, ale też banalna sól i zboże. I co?

Dobierać wrażeń średniowiecznych w Serednim można w winiarni, razem z degustacją win. A jako bonus niedaleko są zamki w Użhorodzie i Mukaczewie. Zachowały się one o wiele lepiej niż gruzy templariuszy, legendy o widmach też mają, więc nudy nie będzie. 

 

7. Sudak: najbardziej rekreacyjny

Jest to jedna z najbardziej znanych twierdz krymskich zbudowanych przez Genueńczyków w latach 1371-1469 w stożkowatej górze Kyz-Kule-Burun.

Góra przez miliony lat była rafą koralową, a teraz wznosi się nad morzem z efektownej strony. Twierdza w Sudaku doskonale wygląda właśnie na wiosnę, kiedy tysiące kuracjuszy zmęczonych słońcem nie tłoczą się jeszcze między wieżami i działami. Chociaż powierzchnia fortecy mogłaby zmieścić całe wojsko wczasowiczy: 30 ha. 

Na sąsiedniej górze kręconi serial Mistrz i Małgorzata, choć jakie tam seriale, kiedy przed oczami takie piękno. Jeszcze w roku 1365 Soldaję-Sudak podbili Genueńczycy, właśnie stąd zaczęła się ich ekspansja na południowy brzeg Krymu. Stąd też pochodzą niesłowiańskie nazwy wież: zostały one nazwane na cześć konsuli genueskich.

Legendy mówią, że Turcy w 1475 roku zmuszeni zostali do użycia wybiegów, żeby zawładnąć twierdzą genueską, która uważała się za niedostępną: katapultami wrzucali na krużganiec twierdzy zwłoki zrobione na kształt zmarłych na dżumę.

Panika, która zaczęła się w twierdzy, poszła Turkom na rękę: konsul genueski odpłynął z miasta, a reszta się poddała. Turcy nie użalili się nad nikim, wybijając całą ludność jeszcze w tym samym dniu.

 

8. Krzemieniecnajbardziej legendarny

Tyle legend istnieje o tych ścianach, że reżyserowie horrorów mogliby już zajmować kolejkę pod górą Boną. Nie zajmują – i to jest ich błąd.

My natomiast posłuchamy o moście z włosów zbudowanym dla królowej Bony, o jej krwawych kąpielach i innych dziwactwach, potem sobie przypomnimy, że ta chytra i mądra Włoszka nigdy Podola nie zwiedziła – i skupimy się na gruzach zamku i uroczym miasteczku u podnoża prawie 400-metrowej góry. Widać stąd cały Krzemieniec jak na dłoni.

Legendy to legendy, ale zamek wiele zawdzięcza żonie Zygmunta I, który w 1536 roku dał jej w prezencie Krzemieniec i okolice. Ona wzmocniła wysokie mury zamkowe, trzy wieże, koszary, budowle gospodarcze i prochownie. Wyjeżdżając do Włoch po śmierci męża, wywiozła z Krzemieńca 70 wozów różnych dóbr.

A zamek dalej stał na straży. We wrześniu 1648 roku pułkownik Filon Dżałalij obległ twierdzę. Półtora miesiąca trwały gorące walki, wreszcie w październiku twierdza się poddała i została zniszczona. Po raz pierwszy i ostatni.Odtąd twierdza już nie była odbudowywana. A na Cmentarzu Piatnyckim pod górą bieleją wapienne krzyże na kozackich mogiłach.

Kiedyś na zamczysku znajdowała się lokalna wieża telewizyjna, a teraz tylko gruzy murów twierdzy wznoszą się nad Krzemieńcem. Po lewej stronie była studnia wybita w skale w latach 1530: bez wody nie dałoby się wytrzymać długotrwałych oblężeń. To stąd w Wielkanoc wychodzi Bona z kluczami w ustach...

Marzysz o skarbach? W Krzemieńcu o nich marzy wiele osób. W 2004 roku tutejszy uczeń zrobił urządzenie do poszukiwania skarbów na górze. Urządzenie zadziałało, ale nie skarby znalazł chłopiec, tylko kilkadziesiąt pocisków niemieckich z czasów drugiej wojny światowej.

 

9. Kudryńce: autentyczność jak jest

To jest zamek dla fanów i ekstremalistów. Droga na tę wieś między obwodem tarnopolskim i chmielnickim jest przeokropna. Autobusy jeżdżą z ogromnymi różnicami czasowymi. Infrastruktury nie ma zupełnie. Ale piękno jest takie, że wybaczasz tym wzgórzom nadzbruczańskim wszystko: zniszczony asfalt i długą wspinaczkę do zamku.

Szare pozostałości po wieżach trójzębem odbijają się w wodzie Zbrucza, koroną wieńczą wysoką górę Strzałkę. Twierdza została zbudowana w roku 1615 przez magnatów Herburtów, ale zamek szczególnie bohatersko się nie wykazał: albo Kozacy Maksyma Krzywonosa wraz ze zbuntowanymi mieszkańcami wsi wygonią garnizon polski latem 1648 roku, albo Turcy podbiją twierdzę w latach 1672 i 1694. 
Na początku XVIII wieku twierdza w Kudryńcach stała się domem rodzinnym Huminieckich. Z biegiem czasu siedziba ta przeszła do kolejnych władców, Kozibrodzkich, którzy zamienili ją w swoiste muzeum, ozdabiając pokoje portretami i starodawnymi meblami.

Zobaczyć fragmenty zbiorów zamku w Kudryńcach można i teraz w Muzeum Krajoznawczym w Tarnopolu. Przejście podziemne, stałe dodatek jakiegokolwiek zabytku średniowiecza, zaczynało się w wieży południowej, ale teraz jest zasypane. Koło ściany południowej widać małą furtkę do niespodziewanych ataków na nieprzyjaciela.

A ilu poszukiwaczy skarbów zobaczyło tę fortecę – nie da się nawet policzyć.

 

10. Zamek Schönborn (Czynadijowy) – najbardziej bajeczny

Nawet stacja kolejowa wygląda tutaj na miniaturowy zamek, a we wspaniałym parku chowa się prawdziwy bajeczny cud. Najpierw zza koron drzew wyłania się wysoka wieża ozdobiona zegarem i godłami familijnymi.

Lwy w koronach – w takim legowisku rzeczywiście mógł mieszkać król, chociaż aleje dookoła zapełnili nie monarchowie, tylko chorzy z patologią układu krążenia, systemu nerwowego lub przemiany materii. W tych chorobach specjalizuje się sanatorium, które od roku 1946 znajduje się we wspaniałym pałacu myśliwskim hrabiów Schönbornów.

Wszystko się zaczęło w roku 1840 od drewnianego domku, gdzie władcy dominii hrabiowie Schönbornowie przyjeżdżali podczas polowania. W roku 1890 dla Schönbornów buduje się murowany zamek, na którym można się uczyć kalendarza: 365 okien, 52 pokoje, 12 wejść. Zarysy sadzawki przypominały kontury Imperium Austro-Węgierskiego.

W środku można obejrzeć witraże w kaplicy, kamienną salę, stare drewniane schody, których chroni lew heraldyczny przy ich podnożu. Na suficie wisi żyrandol: kobieca sylwetka zrobiona z rogów jelenia. 
Pałac o niezwykłym pięknie w swoim czasie zaintersował jednego z ideologów nazizmu Hermanna Göringa, który w roku 1939 próbował kupić majątek od urzędu Augustyna Wołoszyna. W środku XX wieku w Karpatach odpoczywał znany amerykański artysta malarz Rockwell Kent, który się zachwycał magią przyrody karpackiej i wytworną architekturą pałacu. 

Iryna Pustynnikowa/Tłum. Jerzy Diwow

Źródło: Ukraińska prawda. Życie

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.