Co stoi za ogromnymi zmianami w Uzbekistanie?

 

Prawidłowe podkreślenie

29 sierpnia 2016 r. agencja „Fergana” poinformowała, powołując się na własne źródła, o śmierci pierwszego prezydenta Isloma Karimova.

Pełniącym obowiązki głowy państwa został premier kraju Shavkat Mirziyoyev. Zapowiadał on reformy już podczas przedwyborczej kampanii. Jako prawdopodobnego następcę Karimova wskazywano Mirziyoyeva długo przed wrześniem 2016 roku. Pretendentem do najwyższego stanowiska w kraju nazywano też wicepremiera i ministra finansów Rustama Azimova. Jednak zgodnie z wiarygodnymi plotkami Azimov okazał się technokratą wysokiego szczebla, a nie ambitnym politykiem. W 2017 roku stanął na czele firmy „Uzbekinwest”.

Wybór nowego prezydenta zrodził nowe nadzieje na to, co przyjęto nazywać odwilżą, ale każdy miał na to własne wyobrażenia. W pewnym sensie, jak się okazało, wszystkie warstwy społeczeństwa i władza były solidarne. W lutym Mirziyoyev przedstawił program działań – strategię rozwoju do 2021 roku. W niej, w otwartym tekście było jasno napisane wszystko co zamierza osiągnąć Taszkient.

Przyjęcie strategii, nawiasem mówiąc, wyróżniało się interesującym szczegółem: projekt dokumentu był opublikowany wcześniej, następnie władze inicjowały dyskusję nad nim. Tu jak w przypadku wyborów prezydenckich, mających miejsce w grudniu 2016 r., Taszkent skrupulatnie przestrzegał wszystkich niezbędnych demokratycznych procedur – niech i trochę na pokaz, ale fakt pozostaje faktem.

Strategia obiecywała liberalizację, na przykład „stopniowe wprowadzanie zaawansowanych mechanizmów rynkowych regulacji walutowej”, aby doprowadzić do swobodnej wymienialności i „zmniejszenie obecności państwa w gospodarce”. Jak pokazała praktyka, wszystko zapisane w dokumencie odpowiadało intencjom władz, ale podkreślały one słowa „krok po kroku”.

Do niedawna rynek walut w Uzbekistanie był ściśle regulowany. Oficjalny kurs mógł różnić się, od tego co oferowano na czarnym rynku, przykładowo dwukrotnie. Jednocześnie eksporterzy musieli sprzedawać część zysków z wymiany walutowej. Niektórzy przedsiębiorcy dokonywali sprytnego zwodu (znanego wszystkim, w tym i władzom): zawierali umowy z importerami i zakupowali towary na rynek krajowy za walutę, aby dochód otrzymać w sumach. Ścisłe ograniczenia dawały władzom pełną kontrolę nad rynkiem walutowym, ale uczestników handlu to nie zadowalało.

Od sierpnia Taszkient znosi normę sprzedaży waluty dla wielu eksporterów. Na wstrząsającą liberalizację to oczywiście nie wygląda: w lipcu Centralny Bank Uzbekistanu poinformował, że dopiero „wypracowuje” środki mające na celu liberalizację rynku walutowego. Taszkient jest tu ostrożny, z oczywistych powodów: rynkowy kurs suma będzie korzystny dla eksporterów, sprzyja to inflacji, dla biednej ludności kraju może to być poważne wyzwanie.

 

Bez ustępstw

W takim samym tempie Taszkient przeprowadza liberalizację w innych dziedzinach. 30 sierpnia zostało ogłoszone, że kraj może odwiedzić delegacja Human Rights Watch. W 2011 roku Sąd Najwyższy Uzbekistanu potwierdził roszczenia Ministerstwa Sprawiedliwości Republiki, twierdzącego, że działalność tej organizacji jest sprzeczna z ustawodawstwem kraju. Po buncie w Andijanie stosunki między władzami a zagranicznymi obrońcami praw człowieka były dość chłodne – szefowie biur HRW nie mogli uzyskać akredytacji. Po tym jak przedstawiciele organizacji zostali wydaleni z kraju, ostro krytykowali władze Uzbekistanu, nawet nowy prezydent kraju nie otrzymał żadnych ustępstw – mówi się, że po zmianie władzy nadejdą zmiany. Ta wizyta może być pierwszą jaskółką w restarcie stosunków z zawsze zaniepokojoną zachodnią „publiką”. Żadnych przesłanek do wznowienia współpracy, z wyjątkiem dobrej woli Taszkientu, nie było.

Jeszcze jedna nowość stała się sensacją w kraju, mało zrozumiałą dla tych, którzy nie zdążyli zastać sowieckich porządków. 16 sierpnia poinformowano, że od 2019 roku zniesione zostaną wizy wyjazdowe, a wprowadzone paszporty zagraniczne. Poprzedzi to długi okres przygotowawczy. Z wnioskiem o zniesienie wiz wyjazdowych obywatele zwrócili się do Mirziyoyeva – pełniącego obowiązki prezydenta – jeszcze w październiku 2016 roku. Wiosną 2017 roku media doniosły, że organy spraw wewnętrznych i prawnicy przygotowują projekty dla rządu republiki proponujące wprowadzenie paszportu zagranicznego zamiast naklejki Departamentu Wiz i Rejestracji (OVIR). W sierpniu władze oficjalnie ogłosiły, że kilka wydziałów – od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Służby Bezpieczeństwa po Ministerstwo Edukacji – będzie zaangażowanych w działania, „mające na celu wprowadzenie paszportu biometrycznego obywatela Republiki Uzbekistanu do wyjazdu za granicę”.

W innej znaczącej wypowiedzi Mirziyoyev skrytykował pracowników prokuratury, nazywając ich „złodziejami starego, śmieciowego systemu”. Podkreślił, że pracownicy organów nadzoru powinni szanować przedsiębiorców. Dla kraju z silnym pionem władzy wykonawczej był to sygnał: prezydent nie zamierza patrzeć przez palce na udział przedstawicieli organów ścigania w redystrybucji majątku.

Migracja zarobkowa, głównie do Rosji, jest w rzeczywistości jedną z gałęzi gospodarki Uzbekistanu – za granicą pracuje około 3 milionów ludzi (przy 32 milionach mieszkańców). W kwietniu Taszkient i Moskwa zawarły wreszcie umowę o zorganizowanej rekrutacji i przyjmowaniu obywateli Uzbekistanu do podjęcia pracy w Rosji.

 

Z wizytą u sąsiadów

Również bez rozgłosu Taszkient zaczął prowadzić nową politykę w kontaktach z sąsiadami. Nowy prezydent złożył pierwsze wizyty nie w stolicach wielkich mocarstw, a w Aszchabadzie i Astanie. Dla wielu było to pełnym zaskoczeniem: stosunki między Uzbekistanem a Turkmenistanem, na przykład, podczas prezydentury Wiecznie Wielkiego Turkmenbaszy – Saparmurata Nijazowa, nie był szczególnie ciepłe. Dochodziło do skandali dyplomatycznych i przygranicznych incydentów – turkmeńskie siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do obywateli Uzbekistanu. Przy następcy Nijazowa Gurbanguly Berdimuhamedowe, jak twierdzą dyplomaci, nastąpiła pozytywna tendencja. Mimo to wybór Aszchabadu jako priorytetowego kierunku pierwszej wizyty głowy państwa pokazał, że Taszkient wykazuje się pragmatyzmem.

Jak to zwykle bywa pierwsze wizyty szefów państw mają swoje początki: w grudniu 2016 roku do Taszkientu przybył prezydent sąsiedniego Kirgistanu Ałmazbek Atambajew. Ten krok nazwano przełomowym, wcześniej między obu państwami wszystko nie było takie proste – od sporów o wodę do zajść w Oszu w 2010 roku, podczas których ucierpiało wielu Uzbeków żyjących w Kirgistanie. W stosunkach z Duszanbe szybki „reset” nie nastąpił, ale między krajami zostały wznowione loty. Biorąc pod uwagę, że wcześniej granica między republikami była zaminowana, można uważać to jeśli nie za przełom, to co najmniej za znaczącą poprawę.

 

Ćwierć wieku temu

Jaki był Uzbekistan rok temu? Zaskakujące, ale prawie taki sam. Wcześniej kraj zmieniał się w takim samym pozornie niespiesznym tempie. Przykładowo przez ćwierć wieku, które minęło od upadku ZSRR, wyobrażenie o Uzbekistanie jako republice agrarnej stało się nieaktualne. Po pierwsze, Taszkient podjął silne starania, aby pozbyć się „bawełnianego przekleństwa”; po drugie, zmienił strukturę gospodarki, podejmując wspólne przedsięwzięcia z krajami Zachodu, Chinami i Koreą Południową; po trzecie, społeczeństwo się zmieniło – odsetek mieszkańców miast chociaż niewiele, ale przewyższył odsetek mieszkańców wsi.

Na początku lat 90 perspektywa przejęcia władzy w kraju przez islamistów była w pełni prawdopodobna – wystarczy powiedzieć, że w 1991 roku Karimov był zmuszony uspokajać w Namanganie miting radykałów , skandujących „Allahu Akbar!” Wówczas ideologowie skrajnie radykalnych nauk religijnych rzeczywiście pretendowali do władzy. Obok prezydenta republiki stał.... Tahir Yuldashev – założyciel „Islamskiego Ruchu Uzbekistanu (Turkestanu)” (uznanego za ekstremistyczny i zakazanego w Rosji). Taszkient zdołał wyprzeć islamskie podziemie z kraju - Yuldashev zginął w Pakistanie w 2009 roku. Skuteczne działanie służb specjalnych uzupełnia kontrpropaganda – władze celowo przeciwdziałają w mediach aktywności „Państwa Islamskiego” (uznanego za ekstremistyczne i zakazane w Rosji).

O tym, że Uzbekistan, jak i inne republiki Azji Środkowej, zmienił się bardzo przez ostatnie 25 lat, eksperci donosili jeszcze przed śmiercią Isloma Karimova i przed ogłoszeniem reform Mirziyoyeva. Zmienia się on stopniowo. Nadzieje na to, że nowe władze będą krytykowały poprzedniego prezydenta, nie spełniły się: przez rok media znalazły coś podobnego do oczekiwanego „zdemaskowania kultu jednostki”, ale i to okazało się nieprawdą. Władze nadal z szacunkiem podkreślają pamięć pierwszego prezydenta republiki: 27 sierpnia Mirziyoyev odwiedził pamiątkowy kompleks Khazrati Khizr, gdzie znajduje się miejsce spoczynku Karimova.

Sprawa karna przeciwko Gulnarze Karimov, o której Taszkient poinformował latem 2017 roku, nawet przez krytyków uzbeckiego rządu nie była traktowana, jako prześladowanie rodziny pierwszego prezydenta – prokuratura wszczęła śledztwo przeciw „Gugushy” (sceniczny pseudonim Gulnary, pod którym występuje jako piosenkarka) jeszcze za życia Isloma Karimova.

Porównanie roku bez Karimova z odwilżą, która albo się nie zaczęła, albo się nie udała, jest mało trafne. Tak, w zeszłym roku w Uzbekistanie zmienił się prezydent, przy tym wielu nie zauważyło, że już wcześniej sam kraj bardzo się zmienił. Będzie się zmieniać dalej, stopniowo, nie zrywając ze starym, a przekształcając je. Oznacza to, że przeobrażać się będzie cały region, w którego centrum leży Uzbekistan, cała Azja Środkowa.

Robert Bernowskij

Tłumaczyła: Anna Antoszczyszyn

Źródło: https://lenta.ru/articles/2017/09/01/year_uzbekistan/

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.