Gruzja powinna przywrócić stosunki z Rosją, ponieważ leży to w jej interesach narodowych. O tym w wywiadzie dla Izwiestii powiedział były przewodniczący parlamentu republiki Nino Burdżanadze. Podczas rozmowy lider gruzińskiej opozycji, dwukrotnie pełniący funkcję prezydenta kraju, mówił o zbliżających się wyborach prezydenckich i nacisku na jej towarzyszy, a także o znaczeniu dialogu z Moskwą, zachowaniu języka rosyjskiego w kraju i zapewnieniu Gruzji statusu niezaangażowanego. Polityk zauważył, że Ukraina, powtarzając „błędy gruzińskie”, była na drodze do upadku kraju i wyjaśniła, jak wybór między Zachodem a Wschodem może być niebezpieczny dla państwa.

- Niedawno odbył się szczyt NATO, podczas którego sekretarz generalny organizacji Jens Stoltenberg zapewnił, że Gruzja wkrótce dołączy do sojuszu. Kwestię przystąpienia kraju do bloku polityczno-wojskowego można naprawdę uznać za rozwiązaną?

- Pan Stoltenberg nie powiedział nic nowego. Długo słyszeliśmy takie wypowiedzi - co najmniej dziesięć lat. W takim przypadku nic się nie zmienia. Jestem absolutnie pewien, że to tylko słowa. NATO doskonale zdaje sobie sprawę, że w Gruzji, zwłaszcza po 2008 r., Sytuacja zmieniła się radykalnie. Na terytorium Gruzji istnieją rosyjskie bazy wojskowe (Gruzja nie uznaje niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, na których terytorium znajdują się bazy rosyjskie na bazach rosyjskich - Izwiestia), dwa nierozwiązane konflikty etniczne. Oczywiste jest, że dzięki tym wskaźnikom każde wejście do NATO może być bez wątpienia. Nawet jeśli jakieś państwo silnie tego pragnie, będą kraje, które sprzeciwią się takim zamiarom. Jens Stoltenberg i inni przedstawiciele NATO są dość odpowiedzialnymi ludźmi i doskonale to rozumieją W obecnej sytuacji każda poważna decyzja o przystąpieniu Gruzji do sojuszu stanie się dodatkowym irytacją dla Rosji i skomplikuje ogólną sytuację. Podczas spotkań w nieformalnym otoczeniu przywódcy wielu państw i przedstawiciele wysokiego szczebla NATO wielokrotnie rozmawiali ze mną, którzy poza zapisem powtarzali moje słowa.

Nawet jeśli Gruzja mogłaby przystąpić do NATO teraz, musimy zadać sobie pytanie: ile to konieczne? Po 2008 r. Zawsze podkreślałem, że nie powinniśmy czekać na przystąpienie do sojuszu, a ponadto jest to szkodliwe dla Gruzji. Czasami obwiniam się za to, że wcześniej popieram członkostwo w NATO. Następnie zacząłem od realiów w regionie, w Rosji, a także w NATO. Polityk musi być w stanie reagować na zmieniającą się sytuację. Teraz wejście Gruzji do NATO nie jest absolutnie konieczne. Przecież w Federacji Rosyjskiej sytuacja się zmieniła, co poważnie się podniosło - trzeba to uważać za więcej. Dlatego jestem pewien, że nie jest konieczne dołączenie do sojuszu Gruzji. Podczas wyborów parlamentarnych opowiedziałem się za niezaangażowanym statusem naszego kraju. Jednak siły prozachodnie i przywódcy gruzińscy zrobili wszystko, aby ten pomysł się nie skonsolidował.

- Władze gruzińskie wyjaśniają swój zamiar przystąpienia do NATO z pragnieniem pokoju. Według nich członkostwo w sojuszu jest gwarancją stabilności. Ale, jak pokazuje praktyka, zazwyczaj takie działania, w przeciwieństwie do tego, destabilizują region. Niedawno prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że ekspansja NATO kosztem Gruzji i Ukrainy stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Rosji, a odpowiedź pojawi się natychmiast. Czy twój kraj to rozumie i czy jest na to gotowy?

- Oczywiście wiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Jednak obecny establishment, reprezentowany w rządzie i parlamencie, nie może być uważany za niezależną siłę. Bez względu na ambasadę USA, nie mogą powiedzieć ani słowa. Chciałbym przypomnieć oświadczenie prezydenta Gruzji, które zostało złożone po tym, jak Władimir Putin zauważył, że jest gotów spotkać się z nową głową państwa. Georgi Margvelashvili powiedział wówczas, że najpierw skonsultuje się z zachodnimi partnerami, a następnie zdecyduje, czy spotkać się czy nie. To absolutny wstyd. Gruzja nie jest rządzona przez siły, dla których interesy własnego kraju są najważniejsze. To są ludzie, którzy mają kasety w USA. Działają tylko dla dobra swoich interesów, aby utrzymać się przy władzy tak długo, jak to możliwe. W końcu, jeśli dziś jesteś prozachodnim, proamerykańskim politykiem, w pewnym sensie masz zagwarantowane miejsce w parlamencie, Carte blanche i silne wsparcie. Jeśli powiesz, że musisz uregulować stosunki z Rosją, nazywają cię prorosyjskim i próbują usunąć jak najwięcej ze wszystkich mechanizmów władzy. Co stało się w ostatnich wyborach parlamentarnych i było widoczne gołym okiem.

- Wielokrotnie opowiadałeś się za normalizacją stosunków z Moskwą. Brak powiązań dyplomatycznych - jedna z głównych przeszkód w dialogu rosyjsko-gruzińskim?

- Zerwanie stosunków dyplomatycznych było błędem. Widzimy, że obecnie dość złożone relacje między Rosją a Ukrainą, ale stosunki dyplomatyczne, pozostają jednak. Ich brak komplikuje proces negocjacji i poprawę stosunków. Przeszkodą jest również uznanie Osetii Południowej i Abchazji przez Federację Rosyjską w 2008 roku. Niemniej jednak wierzę, że istnieje wyjście. Przechodzi proces negocjacji - głównie z Abchazją i Osetyjczykami, a także z Rosją. Główną przeszkodą jest niechęć władz gruzińskich do prowadzenia bezpośredniego dialogu z Rosją. Strach, że zostaną nazwani prorosyjskim, obawiają się, że na pewno spojrzą na swoich zachodnich partnerów.

Nie sądzę, aby słuszne było stawianie pytania, współpraca ze Wschodem czy z Zachodem, Południem czy Północą? Gruzja musiała pójść zupełnie inną ścieżką. Nigdy nie powiedziałem, że konieczna jest współpraca tylko z Rosją i zakończenie stosunków z państwami zachodnimi lub innymi krajami. Oczywiście musisz spróbować nawiązać kontakty ze wszystkimi graczami, w oparciu o ich narodowe interesy. Teraz niezbędne jest, aby Gruzja przywróciła dialog z Rosją na najwyższym szczeblu. Jest oczywiste, że nawet jeśli prezydent lub premier Gruzji spotka się z Władimirem Putinem, wszystkie problemy nie znikną w ciągu minuty. Jednak takie spotkanie dałoby poważny impuls, aby zacząć szarpać trudności, które nagromadziły się przez lata w naszych stosunkach.

- Więc uważasz, że Gruzja mogłaby prowadzić politykę, stosując się do równej współpracy zarówno z Rosją, jak i Zachodem? Na przykład władze ukraińskie twierdzą, że patrzą tylko „do przodu” - w Europie i Stanach Zjednoczonych, bez spojrzenia na Wschód - w Rosji. Ich zdaniem równowaga jest niemożliwa.

- Nie chciałbym patrzeć w przyszłość tak, jak robi to Ukraina. Patrzy w przyszłość, żeby zapomnieć o kraju. A kraj ostatecznie upadł. Musimy podejmować decyzje w oparciu o konkretną sytuację. Zawsze będę wychodził z pozycji korzystnej dla naszego kraju. Każdy powinien zrozumieć, że właściwa polityka to taka, która chroni interesy własnego państwa. Ostatecznie wygrają przywódcy działający w interesie Gruzji. I jestem za ścisłą współpracą z Rosją, ale ważna jest także współpraca z Zachodem. Możesz balansować we wszystkich kierunkach, po prostu nie bój się.

- Na Ukrainie uchwalono ustawę o edukacji, która spowodowała wiele krytyki w różnych krajach. I na przykład w Gruzji język rosyjski jest nadal zachowany w szkołach. Jak niebezpieczna jest polityka dyskryminacji językowej? A czy Gruzja potrzebuje rosyjskiego?

- Wszelkie dyskryminujące zasady są złe i niebezpieczne. Nie rozumiem, jak wykształcona osoba może odmówić znajomości kilku języków. Zawsze zazdrościłem ludziom, którzy mówią wieloma językami. Im więcej języków człowiek zna, tym bogatszy jest jego wewnętrzny świat. Ukraina, niestety, jest jeden na jeden, powtarzając katastrofalne błędy popełnione kiedyś przez Gruzję pod rządami Michaiła Saakaszwilego. Odnoszę wrażenie, że kierują się jego błędami, których używają. Jeśli chodzi o język rosyjski w Gruzji - rzeczywiście istnieją szkoły, w których uczy się języka rosyjskiego. Ale nie powinieneś też pochlebiać. Teraz młodzi ludzie mówią mniej po rosyjsku. I to jest zdecydowanie złe. Mają znacznie lepszą znajomość języków zachodnioeuropejskich. Nie ma nic złego w ich wiedzy ale bardzo ważne jest zwiększenie znajomości języka rosyjskiego wśród młodych ludzi. Z przykrością stwierdzam, że istnieje teraz trend, kiedy młodzi ludzie mają błędne wyobrażenie o Rosji. Widzimy stereotypy narzucone przez zachodnie media i organizacje pozarządowe, a także przez rywalizujących polityków, którzy bardziej będą karcić Rosję i chwalić Zachód. Taki jest trend ostatnich 10-15 lat. Młodsze pokolenie jest poważnie dotknięte. Niewiele wiedzą o Rosji, a jeśli wiedzą, to bardziej negatywnie niż pozytywnie. Bardzo mnie to martwi. a także politycy, którzy rywalizują, którzy będą bardziej obwiniać Rosję i chwalić Zachód. Taki jest trend ostatnich 10-15 lat. Młodsze pokolenie jest poważnie dotknięte. Niewiele wiedzą o Rosji, a jeśli wiedzą, to bardziej negatywnie niż pozytywnie. Bardzo mnie to martwi. a także politycy, którzy rywalizują, którzy będą bardziej obwiniać Rosję i chwalić Zachód. Taki jest trend ostatnich 10-15 lat. Młodsze pokolenie jest poważnie dotknięte. Niewiele wiedzą o Rosji, a jeśli wiedzą, to bardziej negatywnie niż pozytywnie. Bardzo mnie to martwi.

- Gruzja wkrótce zbliża się do wyborów prezydenckich. Czy nadal zamierzasz kandydować? A jaki cel stawiasz sobie sam?

- Zajmowałem najwyższe stanowiska w Gruzji. Dwukrotnie była przewodniczącą parlamentu, dwukrotnie pełniła funkcję prezydenta. Dlatego dla mnie stanowisko nie jest decydujące. Nadal jestem jedyną osobą w gruzińskiej polityce, która dobrowolnie zrezygnowała w czasie, gdy miałem zagwarantowane krzesło drugiej osoby w państwie. Widziałem jednak, że kierunek polityki jest błędny i mam mniej mechanizmów, aby wpłynąć na rzeczywisty stan rzeczy. Byłem w opozycji, będąc w trudnej sytuacji. Można powiedzieć, że minęły rury ogniowe i miedziane. Zwłaszcza w latach, kiedy Saakaszwili był u władzy. Wszyscy pamiętają straszne stłumienie demonstracji, aresztowanie moich członków partii, krótkotrwałe aresztowanie mojego syna i wydalenie męża z kraju na dwa lata, aż władze się zmieniły. Dziś sytuacja jest inna ale nadal jesteśmy prześladowani i nie wolno nam normalnie pracować, używając już innych metod. Ale oczywiście nie ma takiej fizycznej presji.

Prezydenckie biuro dla mnie nie jest celem. To szansa na poprawę stosunków z Rosją, zmianę niezdrowej sytuacji politycznej w Gruzji. To szansa na zmianę sytuacji w kraju. Niestety, istnieje jeden duży problem. Wybory odbędą się za trzy miesiące. Nadal jednak jest Bidzina Iwaniszwili (gruziński miliarder, uważany za przywódcę cienia gruzińskiej polityki. „Izwiestia”), w którym wyniki są kupowane. Ma dużo pieniędzy, a na przykład wyniki wyborów parlamentarnych zostały po prostu napisane w sposób, który był korzystny dla Iwaniszwilego i jego zespołu. Nasza partia złożyła setki pozwów o otwarcie co najmniej jednego lokalu wyborczego po wyborach parlamentarnych. Powiedziałem nawet wtedy, że jeśli po otwarciu wątków, liczby, które zostały nam napisane, zbiegają się z liczbami rzeczywistymi, które na działkach, Opuszczę politykę całkowicie lub przynajmniej zrobię długą przerwę. Żadne roszczenie nie zostało spełnione. Złożyliśmy pozew w sądzie w Strasburgu, ale to, jak wiemy, zajmuje dużo czasu.

Teraz spotykam się z ludźmi i okrążę regiony Gruzji. Chciałbym mieć pewność, że wybory spełnią przynajmniej minimalne standardy. Jeśli wybory odbywają się w taki sposób, że Iwaniszwili, jak to miało miejsce w 2013 r., Pisze, kto powinien się dowiedzieć, ile, powstaje pytanie, o co chodzi? Ale wciąż mam nadzieję na najlepsze. Jest czas, aby przedstawić swoją kandydaturę do końca sierpnia.

 

 

 

- Gruzja ostatnio przedłużyła sankcje wobec Rosji. Jak oceniasz to?

- Dołączenie do sankcji było złe i głupie. Jest to taki trend - pozornie nie ma potrzeby pozostawania w tyle za państwami zachodnimi. Ta polityka jest sprzeczna z interesami Gruzji. I trudno się przebić. Jestem teraz w prawdziwej mniejszości. Nawet jeśli wśród przywódców ktoś odważy się mówić o poprawie stosunków z Moskwą, natychmiast dodaje, że trzeba rozmawiać przez Brukselę. Niewielu ludzi ośmiela się otwarcie mówić o tym, co ja i mój zespół deklarujemy. Aby zmienić sytuację, konieczne jest prowadzenie poważnego dialogu z Rosją.

- Gruzja zajmuje pozycję demokratycznego kraju. Jak wolna jest opozycja?

- Gruzja stała się krajem demokratycznym w czasach Saakaszwilego. Zachód całkowicie zamknął oczy na to, co działo się w kraju. Mam 41 osób w więzieniu z powodu zarzutów. I dopiero teraz są masowo uniewinniani przez sąd w Strasburgu. W rzeczywistości zostałem ogłoszony persona non grata. Moi przyjaciele oburzyli się na osobistym spotkaniu, ale otwarcie nic nie powiedzieli. Po jednej z wizyt w Rosji plakaty z moim zdjęciem zostały wklejone w całym Tbilisi, gdzie napisano: „Zdrajca - musisz ją osądzić”. Niemniej jednak Gruzję uznano za państwo demokratyczne. Teraz nie ma masowych aresztowań, tortur w więzieniach i tak dalej. W tej chwili mamy do czynienia z miękką mocą, która nie jest lepsza. Po prostu fizycznie stało się mniej bolesne. Ale moralnie i politycznie moja partia jest w podobnej sytuacji.

Prawie próbowałem odebrać przyjęcie. Formalnie zrobili to, naruszając wszystkie prawa. Nawet Saakaszwili nie myślał o takiej rzeczy. Dla członków mojej partii to de facto nic nie zmieniło - zarówno w pracy, jak iw pracy. Straciliśmy jednak pewne prawa, straciliśmy minimalne środki finansowe, które otrzymaliśmy po wyborach parlamentarnych. Straciliśmy numer, pod którym rozmawialiśmy podczas wyborów, co również jest ważne. Ciągle próbuję wsadzić kij w koło. Właśnie skorzystaliśmy z okazji, aby dołączyć do Parlamentu. Wszyscy w Gruzji wiedzieli, że jesteśmy w parlamencie, ponieważ poparło nas co najmniej 12–15% populacji. Ale pisaliśmy trzy razy mniej. Było bezpośrednie wskazanie: Burdżanadze nie należy reprezentować w parlamencie.

O jakiej demokracji mówimy, gdy miliarder faktycznie kontroluje stan za kulisami? Gruzja jest rządzona jako państwo feudalne - wszystkie lejce rządu jednej osoby, która ma dużo pieniędzy. Wszyscy mówią, że w Gruzji nie ma sprawiedliwości, nie ma niezależnego biura prokuratora i organów dochodzeniowych. Pokazały to tysiące ostatnich działań w tym kraju (w czerwcu rząd gruziński podał się do dymisji po trwających protestach. Zdaniem większości ekspertów Bidzina Iwaniszwili nalegał na dymisję, aby poprawić ocenę swojej partii w przededniu wyborów. - Izwiestia). Większość mediów jest mniej lub bardziej kontrolowana. O jakiej demokracji mówimy?

- Długo pracowałeś na najwyższych stanowiskach pod kierownictwem Michaiła Saakaszwilego. Jak oceniasz jego szanse powrotu na scenę polityczną w Gruzji?

- To nie tylko Saakaszwili. Dla mnie nie najważniejsze jest to, jak to zrobił z moimi podobnie myślącymi ludźmi i moją rodziną. To nie była walka polityczna. Kiedy walczyłem z nim i chciałem go wyrzucić z prezydentury - jasne jest, że się bronił. Jednak z jego strony była to walka bez reguł. Mam prawo go obrażać, nawet w kategoriach ludzkich. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że nie tylko Saakaszwili, ale także jego zespół, który głosi te same zasady, nie wróci do władzy. Nikt nie byłby lepszy, gdyby na przykład do władzy doszedł Giga Bokeria (był jednym z organizatorów dojścia do władzy Michaiła Saakaszwilego - „Izwiestia”), który jest jeszcze bardziej antyrosyjski niż ten sam Saakaszwili. Nie rozwodziłbym się nad Saakaszwilim, który z mojego punktu widzenia ma niewielkie szanse na powrót do Gruzji. Ale jego zespół jest teraz utrzymywany jako główna siła opozycji. Jest to korzystne Iwaniszwili, jako „Zjednoczony Ruch Narodowy” (partia Michaiła Saakaszwilego. „Wiadomości”) może przypomnieć sobie jego grzechy. Stare grzechy Burjanadze nie pamiętają. Dlatego lepiej jest zobaczyć główną opozycję „Zjednoczony ruch narodowy”. Są kontrolowane jedną ręką, z jednego centrum. Dla mnie najważniejsze jest to, że zespół, który przyniósł Gruzję - w tym pod względem stosunków z Rosją - do obecnej sytuacji nie mógł wrócić. Zarówno ja, jak i mój zespół zamierzamy temu zapobiec. z jednego centrum. Dla mnie najważniejsze jest to, że zespół, który przyniósł Gruzję - w tym pod względem stosunków z Rosją - do obecnej sytuacji nie mógł wrócić. Zarówno ja, jak i mój zespół zamierzamy temu zapobiec. z jednego centrum. Dla mnie najważniejsze jest to, że zespół, który przyniósł Gruzję - w tym pod względem stosunków z Rosją - do obecnej sytuacji nie mógł wrócić. Zarówno ja, jak i mój zespół zamierzamy temu zapobiec.

maripo

Źródło: iz.ru

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.