Każdego roku w Chinach przybywa 2 miliony ton odpadów pochodzących jedynie z działu usług na wynos.

 

Pekin

Symbolem nieprzemijającego dziedzictwa rozkwitu Internetu w Chinach nie są ani przytłaczające budynki zrobione ze szkła bądź stali, ani luksusowe apartamenty elity.

Jest to plastik.

Cały kraj zasypują plastikowe pudełka, sztućce jednorazowego użytku oraz reklamówki. To skutek gwałtownego rozwoju aplikacji związanych z dowozem na wynos. Niedopracowany system gospodarki śmieciowej nie jest w stanie za nimi nadążyć. Specjaliście uważają, że większość plastikowych odpadów zostaje porzucona, zakopana bądź spalona z innymi śmieciami. Szacuje się, że w 2017 roku chiński biznes produktów na wynos wyprodukował 1,6 miliona ton śmieci, dziewięć razy więcej niż dwa lata wcześniej. Zalicza się do tego 1,2 miliona ton plastikowych pudełek, 175 tysięcy jednorazowych par pałeczek, 164 tysięcy ton reklamówek foliowych oraz 44 tysiące ton plastikowych łyżek.

O ile chińska produkcja plastikowych odpadów per capita jest wciąż niższa od tej w Stanach Zjednoczonych, eksperci twierdzą, że niemal trzy czwarte plastikowych odpadów w Chinach trafia na nieumiejętnie zarządzane wysypiska śmieci albo otwarte przestrzenie, skąd z łatwością mogą dostać się do morza. To właśnie z Chin do oceanów wypływa najwięcej plastiku na świecie. Tworzywa sztuczne potrzebują setek lat, by rozłożyć się w wodzie.

Dzięki recyklingowi w fabrykach w całym kraju udaje się przekształcić niektóre plastikowe odpady w formy nadające się do użytku. Według rządowych statystyk, Chiny poddają recyklingowi około jednej czwartej tworzyw sztucznych – w porównaniu do mniej niż 10% w Stanach Zjednoczonych.

Jednak w Chinach plastikowe pudełka nie są w żaden sposób przetwarzane. Najpierw musiałyby zostać umyte; są także zbyt lekkie, by ludzie zawodowo zbierający śmieci otrzymali za nie dostateczną ilość pieniędzy.

ł dnia za kilka centów? To się po prostu nie opłaca”, mówi czterdziestoletni Ren Yong, który zajmuje się zbiórką odpadów w jednym z budynków w centrum Szanghaju. Oznajmia też, że sam też po prostu wyrzuciłby pudełko śniadaniowe.

Czołowe aplikacje, Meituan oraz Čleme, zajmujące się dowozem posiłków, zastępują gotowanie w domu lub wyjście do restauracji. Stają się coraz popularniejszym sposobem na zdobycie jedzenia dla zapracowanych albo, przeciwnie, zbyt leniwych mieszkańców miast. Cena dowozu jest niesamowicie niska, a zniżki oferowane przez aplikacje są na tyle niskie, że zamówienie pojedynczego kubka kawy pod drzwi może wydawać się czymś zupełnie normalnym.

Yuan Ru Qian zdaje sobie sprawę, że wcale tak nie jest. Ale i tak robi to samo, co wszyscy.

Przykładowo, kiedy chce zamówić lody, niedawno otwarty lokal Dippin Dots wydaje się być o wiele za daleko. Podobnie w porze lunchu – zamawia jedzenie na wynos niemal każdego dnia.

Zapytana o odpady, które produkuje, ta dwudziestosiedmioletnia specjalistka ds. finansowych mówi: „Lenistwo jest źródłem wszelkiego zła.”

Codzienne życie zmienia się bardzo szybko. W zeszłym roku Meituan zrealizował około 6,4 miliarda zamówień, notując wzrost o 60% w stosunku do 2017 roku. Całkowita wartość zamówień wyniosła 42 miliardy dolarów, czyli około 6,5 dolara na osobę – wystarczająca ilość, by zamówić porządny posiłek w dużym chińskim mieście.

Čleme nie prowadzi podobnych statystyk. Jednak zgodnie z danymi firmy iResearch, w 2018 całkowita wartość zamówień zrealizowanych w Chinach przez aplikacje wyniosła 70 miliardów dolarów.

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie, jak twierdzi Statista, w tym roku ilość zamówień nie przekroczy 19 miliardów. Jak donosi Uber, w zeszłym roku usługa Uber Eats wygenerowała 7,9 miliardów zamówień na całym świecie. GrubHub odnotował 159 milionów zamówień w 2018 roku, w tym sprzedaż jedzenia o wartości 5,1 miliarda dolarów (średnio 32 dolary za przejazd).

W skali globalnej, wygoda wynikająca z podobnych usług wiąże się z łatwo pomijanymi kosztami. Jak na przykład, spory pracownicze bądź zwiększenie niebezpieczeństwa na drodze (dostawcy zazwyczaj poruszają się na motocyklach). Nawet plastikowe odpady wydają się być łatwo przeoczane – pomimo tego, że nie tylko produkuje się je w zatrważającym tempie, ale również nie są odpowiednio usuwane.

Jedna czwarta światowych odpadów przechowywanych na świeżym powietrzu znajduje się w Chinach. Naukowcy szacują, że w 2015 roku rzeka Jangcy dostarczyła do oceanu 367 tysięcy śmieci, zajmując tym samym pierwsze miejsce wśród rzek świata; dwa razy więcej niż rzeka Ganges w Indiach oraz Bangladeszu. Rzeki zajmujące trzecie oraz czwarte miejsce pod względem zanieczyszczenia również znajdują się w Chinach.

Aplikacje dostarczające jedzenie na wynos mogą niebezpośrednio zachęcać restauracje do zwiększenia użycia plastiku. Handlarze operujący w ramach Meituan oraz Čleme w znaczącym stopniu są zależni od recenzji użytkowników. W celu uniknięcia potencjalnie negatywnej oceny wywołanej przez wylanie bądź zniszczenia posiłku, wolą użyć cięższego plastikowego pudełka albo zawinąć towar w wiele warstw folii.

Firma Meituan jest w pełni zaangażowana w redukcję wpływu dostawy jedzenia na środowisko”, brzmiało oficjalne oświadczenie korporacji. Wspomniano także o opcjach umożliwiającym użytkownikom wybranie zastawy wielorazowego użytku.

Čleme, a także gigant handlu elektronicznego, Alibaba, odmówiły jakiegokolwiek komentarza.

Chiny podejmują nieco niedoskonałe, lecz na pewno ambitne działania, by rozwiązać problem zbiórki śmieci. Fakt, że do akcji wkroczył rząd, świadczy o powadze problemu. Kwestia odpadów w tym kraju zawsze była poniekąd nieuregulowana. Siłą napędową jest bardziej szansa na biznes niż chęć dbania o środowisko.

Obecnie chińskie władze oczekują przemysłu recyklingowego; próbują wyeliminować zanieczyszczenie środowiska oraz wynikające z tego choroby pracowników. Niemożliwym jest, by taka transformacja przebiegła płynnie.

W ostatnich latach Chiny zakazały importu śmieci, licząc na to, że firmy związane recyklingiem będą mogły skupić się na problemie krajowych odpadów. Doprowadziło to jednak do zerwania lukratywnych międzynarodowych umów. Wiele amerykańskich miast utraciło miejsca, w których mogło składować kartony oraz tworzywa sztuczne; niektóre zostały zmuszone do przerwania swoich programów recyklingowych.

Inne zalecenia mogą również nieumyślnie przyczynić się do zmniejszenia ilości surowców wtórnych, które można byłoby odzyskać w chińskich domach i biurach. W Pekinie, rząd rozpoczął szeroko zakrojoną operację „poprawy jakości ludności miejskiej” - eufemizm związany z wypędzeniem przyjezdnych pracowników – w ten sposób usuwając z miasta wiele osób zajmujących się zbiórką śmieci.

W celu oczyszczenia powietrza na terenie stolicy usunięto szereg „małych, rozpraszających zanieczyszczenie” firm. Śledczy zamknęli setki przedsiębiorstw, które w niewłaściwie przetwarzały tworzywa sztuczne.

Niektórzy nie postrzegają tego, jako wielką stratę. Przez wiele lat naukowiec Mao Da badał przemysł plastiku na terenie Wen'an, niedaleko Pekinu. Według niego, tamtejsi pracownicy ręcznie zbierali żywieniowe oraz medyczne odpady, natomiast materiały nienadające się do recyklingu zakopywano przy polach uprawnych. „To była wielka katastrofa dla lokalnego oraz naturalnego środowiska, a także zagrożenie dla zdrowia publicznego”, twierdzi.

Niestety, nie pojawiła się żadna wyspecjalizowana firma mogąca zająć pozostawione miejsce. Działania chińskiego rządu stawiają całą branżę w niepewnej sytuacji.

Przed tobą znajduje się mniej ludzi, tak samo pośrodku, jak i za tobą. Nikt nie kieruje zarządem ani produkcją”, mówi Chen Liwen, założyciel organizacji non-profit promującej recykling na terenach wiejskich. „Poziom recyklingu jest zdecydowanie niższy pod każdym względem.”

W Chifeng, małym mieście na północy od Pekinu, Zhang Jialin nie wie co dalej robić – nie może już zajmować się zbieraniem śmieci.

Na przestrzeni lat, Zhang Jialin wraz z żoną kupowali odpady z plastiku, a następnie miażdżyli na kawałki. Potem jednak lokalne władze zaczęły przeprowadzać inspekcje środowiskowe. Ulica, na której miał swój zakład, została objęta nakazem rozbiórki. On oraz inni zbieracze twierdzą, że dzieje się tak, ponieważ urzędnicy uważają ich wysypiska śmieci za nieestetyczne. Rada miejska w Chifang nie odpowiedziała na prośby o komentarz.

Jestem ekologiczny” - zapewnia czterdziestopięcioletni Zhang Jialin. „Nie wyrzucałem śmieci byle jak. Oczyszczałem środowisko, niszcząc odpady.”

Kontynuuje: „Dlaczego oni mnie kontrolują, mówią, że jestem nieekologiczny? To prawdziwa zagadka.”

 

Raymond Zhong, Carolyn Zhang

Tłumaczenie: Róża Korzeniewicz

Źródło: https://cn.nytimes.com/china/20190528/china-food-delivery-trash/

Państwo: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
7 + 12 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.