Słynny serowar Oleg Sirota prowadzi dziennik na temat trudnego życia na wsi. Tym razem przesłał do wydawnictwa „Komsomolskaja Prawda” cały manifest programowy, w którym przedstawia swoje sposoby na uratowanie obszarów wiejskich w Rosji przed degradacją.

Zgodnie z jego opinią, sytuacja się nie zmieni, jeżeli na wsi nie zaczną rozwijać się przedsiębiorstwa. Poniżej zamieszczamy fragment z dziennika Olega Siroty.

- Wraz z moimi kolegą z Obwodu kałuskiego Babkenem Ispirianem, podjęliśmy się dyskusji na temat dotyczący tego, dlaczego ludzie wyjeżdżają z wioski, zmieniają swoją małą ojczyznę na duże miasta i co trzeba zrobić, aby zatrzymać ten proces? Nasze rozmowy wokół danej kwestii toczą się już od tygodnia.

A wszystko zaczęło się od tego, że nas - czyli rolników, posłów, urzędników, członków Izby Społecznej - zgromadził wspaniały rolnik z Krasnodaru i członek Izby Społecznej FR Aleksandr Szypulin, aby wspólnie przeanalizować metody ożywienia obszarów wiejskich i zsynchronizować z tym procesem programy państwowe tak, by finalnie wszystko ze sobą współgrało.

Mój przyjaciel Babken oświadczył, że trzeba stworzyć właściwą infrastrukturę na wsi i ludzie przestaną masowo wyjeżdżać.

- Na terenie wioski, gdzie mieszkam, znajdują się kurhanowe cmentarze, liczące ponad 3000 lat, - mówił z zapałem. - Już wówczas żyli tam ludzie, a teraz stamtąd uciekają. W środkowej Rosji, pomimo trudnych warunków, zauważa się przepływ ludności z miasta na wieś; są to osoby w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym, a także ludzie w średnim i młodym wieku, którzy nie wyemigrowali. To właśnie oni stanowią fundamenty dla zaistnienia nowych gospodarstw. Żyją tu również rodziny wielodzietne, które umożliwiają przetrwanie wiejskich środowisk. Aby wszystko dobrze prosperowało, niezbędny jest rozwój infrastruktury, zapewnienie ludziom godziwych warunków mieszkaniowych, wsparcie dla rodzin wielodzietnych. A co najważniejsze – trzeba mówić o zaletach życia na wsi w telewizji i w kinie.

W odpowiedzi na to przedstawiłem swoje argumenty. Powiedziałem, że można w nieskończoność budować drogi, mieszkania, przebudowywać punkty felczersko-akuszerskie, szkoły, zajmować się infrastrukturą i przeznaczać państwowe pieniądze na mnóstwo innych niezbędnych rzeczy. Jeżeli na wsi nie zaczną rozwijać się przedsiębiorstwa, które umożliwią mieszkańcom podjęcie się pracy i otrzymywanie godziwego wynagrodzenia, sytuacja i tak się nie zmieni, a ludzie wciąż będą wyjeżdżać.

Mamy przecież regiony, gdzie gaz i asfalt są w każdej wsi, a jednak ludzie stamtąd uciekają. W latach 90-tych wioski pustoszały nie z uwagi na to, że zamykano szkoły, ale dlatego, że nie było gdzie pracować. Aby zatrzymać ten proces, trzeba stworzyć dochodowy biznes na wsi. Jeśli do tego nie dojdzie, to żadne filmy i historie o tym, jak dobrze i pięknie żyje się na wiosce, nie pomogą. Nie pomoże też opracowywany program Ministerstwa Rolnictwa Federacji Rosyjskiej, dotyczący 1% kredytu hipotecznego dla obszarów wiejskich. Program jest świetny, tylko głównego problemu nie rozwiąże. Przypuśćmy, że człowiek weźmie kredyt na ten procent, zbuduje dom, ale z czego później będzie go spłacać?

Gdy przeprowadziłem się na wieś, prawie dwa lata mieszkałem w pokoju służbowym i to właśnie dlatego, żeby pracować, a nie po to, aby żyć komfortowo. Innego wyjścia nie miałem. Jednak zaczęliśmy pracować, płacić pensje, podatki. Gdy rozwinęło się prężnie działające przedsiębiorstwo, wszystko zaczęło się układać, a wcześniej nic nie wychodziło. Uważam, że mogę spokojnie wystąpić z następującym argumentem do władz - jeśli tworzymy miejsca pracy i uczciwie płacimy podatki, to należy nam się część z nich na rozwój naszych terenów. I według mnie jest to normalne podejście do sprawy.

Aby małe firmy (a to właśnie one, a nie agroholdingi, tworzą miejsca pracy i pozwalają utrzymać wioski) mogły się rozwijać, należy wdrożyć program, składający się z prostych punktów, a także wprowadzić dla obszarów wiejskich dokładnie takie same przywileje, jakie posiadają kraje Dalekiego Wschodu.

 

Oprócz tego trzeba:

- dwukrotne zwiększyć granty dla rolników (nie kwotę, a liczbę dotacji) i poszerzyć możliwości nakładów;

- pamiętać o tym, by nie dopuścić do żadnych prawnych niedociągnięć, aby nie znaleźć się w sytuacji, w jakiej był rolnik Wadim Roszka ("Komsomolskaja Prawda" szczegółowo pisała o tym skandalu) i nie włóczyć się po sądach za uczciwie wydane publiczne pieniądze;

- ustanowić cenę za hektar terenu leśnego, przekształconego na użytek rolny w wysokości 30-40 tys. rubli;

- rozwiązać problem, dotyczący kredytów dla rolników i małych firm (a jednocześnie poszerzyć możliwości mikrofinansowania lokalnych funduszy);

- wprowadzić zmiany w procedurze przyznawania dotacji, aby banki były zobowiązane do udzielania kredytów małym przedsiębiorstwom (w przeciwnym razie po prostu nie będą ich otrzymywać);

- wdrożyć taryfy dla rolników i przedsiębiorców wiejskich równe taryfom dla pozostałych mieszkańców (teraz płacimy dwa razy więcej);

- znieść akcyzę na olej napędowy do ciągników i innych maszyn rolniczych;

- zaostrzyć kary za fałszowanie produktów i wprowadzić znak jakości dla produktów ekologicznych;

- opracować system docelowego wsparcia dla wiejskich rodzin wielodzietnych oraz rodzin, które wychowują dzieci adoptowane - tu zgadzam się z Babkenem.

Jeśli te postulaty zostaną wdrożone, wszystko dobrze się ułoży, a jeżeli nie, to nic z tego nie będzie.

 

Tłumaczenie: Noemi Grześkowiak

Źródło: https://www.kp.ru/daily/26957/4011620/

Państwo: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.