Przesypiamy średnio jedną trzecią życia. W historii znane są jednak przypadki, kiedy to człowiek zapada w sen na długie lata. Ma szczęście, jeśli z uwagi na swój stan głębokiego śnienia nie zostanie uznany za zmarłego i pochowany.

Sen letargiczny (lub po prostu letarg) – to zjawisko, które wciąż pozostaje zagadką dla nauki. Uważa się, że jest to stan chorobowy, w którym procesy życiowe są spowolnione, przy czym organizm zachowuje wszelkie swoje funkcje i nie zagraża mu śmierć. Naukowcy wciąż nie znają odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek popada w tak specyficzny stan. Jedna z teorii mówi, że sen letargiczny – to reakcja organizmu na silny stres, traumę lub przemęczenie, jednak stresu w naszym życiu mamy aż zanadto i nie zauważamy, by w związku z tym ludzie nagminnie zapadali w letarg.

 

Przespał rewolucję

Pewnego letniego dnia 1954 roku karetka przywiozła do Szpitala Psychiatrycznego Instytutu Medycznego w Dniepropietrowsku nietypową pacjentkę. Nadieżda Lebiedina położyła się spać poprzedniego dnia wieczorem i się nie obudziła. Kobieta oddychała, miała prawidłowy rytm serca, tylko nie można jej było obudzić.

Mąż rozkładał ręce: "To prawda, ostatnio często się kłócimy, wczoraj też mieliśmy sprzeczkę. Poza tym wszystko było jak zawsze, nic się nie wydarzyło.” Zgodnie z tym, co powiedział, Nadieżda wieczorem płakała, a następnie poszła spać. 

Lekarze byli zdziwieni. U pacjentki nie zaobserwowano żadnych zmian patologicznych. Miała jedynie spowolnione tętno i obniżoną temperaturę ciała. Zastosowano u niej żywienie przez sondę i pozostawiono w klinice na obserwacji. W karcie medycznej pacjentki napisano „osłupienie katatoniczne”. Dodano jeszcze jedno słowo – "schizofrenia»

Lekarze z Dniepropietrowska po raz pierwszy mieli do czynienia z podobnym zjawiskiem, postanowili więc odnieść się do przypadku opisanego przez sławnego fizjologa Iwana Pawłowa. Swego czasu obserwował on chorego na schizofrenię, który przez 22 lata egzystował jako "żywy trup”. Nazywał się Iwan Kaczałkin. Był słynny w całej Rosji i określany jako człowiek, który "przespał rewolucję", ponieważ zasnął w 1896 roku, a obudził się w 1918 r. Nie zapadł jednak w bardzo głęboki sen. Kaczłkin od czasu do czasu podnosił się, wykonywał jakieś ruchy, a nawet wstawał do toalety, nie odzyskując przy tym przytomności. Po całkowitym wybudzeniu się pacjent oświadczył, że wszystko słyszał, był w pełni świadomy tego, co działo się wokół niego, ale odczuwał niesamowity ciężar w całym ciele i nie był w stanie otworzyć oczu. Na dowód swoich słów przytoczył niektóre rozmowy pielęgniarek.

Po kilku tygodniach Kaczałkin zmarł z powodu niewydolności serca. Iwan Pawłow stwierdził, że sen trwający 22 lata był reakcją chorego na ciężką postać schizofrenii, na którą ten cierpiał. Taką diagnozę wpisał do historii jego choroby.

 

Starzała się w ekstremalnym tempie 

Nadieżda Lebiedina w ogóle się nie budząc, cztery lata przeleżała w szpitalu psychiatrycznym. Matka pacjentki nie mogła doczekać się racjonalnej diagnozy (a co najważniejsze – rokowań) ze strony lekarzy, zdecydowała się więc zabrać ją do domu i samodzielnie sprawować nad nią opiekę.  

Po roku zmarł mąż Nadieżdy. Nie było jej dane zobaczyć go od czasu kłótni, która, być może, stała się przyczyną jej głębokiego letargu. Wkrótce trafiła do domu dziecka jej córka Wala – babcia nie mogła już się nią zajmować, ponieważ cały czas musiała poświęcać śpiącej Nadieżdie. W końcu i matka opadła z sił i wraz z Nadieżdą przeniosła się do starszej córki, która mieszkała w tej samej miejscowości. 

Z roku na rok sen kobiety się zmieniał. Zaczęła obracać głową, poruszać rękami i nogami, jednak się przy tym nie przebudzała. Ostatecznie obudziła się w dzień śmierci matki. Po pogrzebie 25-letnia córka Wala przyszła odwiedzić Nadieżdę i zauważyła, że leży z otwartymi oczami, z których płynęły łzy. "Mama umarła?” – tak brzmiały jej pierwsze słowa. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale nie była w stanie.  

Nadieżda Lebiedina zasnęła mając 34 lata i przespała prawie 20 lat. W ciągu tego okresu czasu miały miejsce bardzo ważne wydarzenia, m.in. kryzys kubański, udany lot do kosmosu, gdzie po raz pierwszy człowiek stanął na Księżycu i wiele innych. Był 1974 rok.  

Lebiedina nie mogła uwierzyć, że zapadła w letarg i to aż na dwie dekady – miała wrażenie, jakby zasnęła dzień wcześniej. Wyglądała na trzydziestokilkuletnią osobę pomimo, że miała już 54 lata. Jednak organizm szybko zaczął nadrabiać zaległości. Według lekarzy, którzy przeprowadzali jej badania, kobieta zaczęła starzeć się w zawrotnym tempie. Już po niedługim czasie na dotąd młodej twarzy pojawiły się zmarszczki, a na głowie siwe włosy.

Lekarze na nowo uczyli ją chodzić i wykonywać podstawowe czynności. Diagnozę "schizofrenia" obalono, uznając ją za błędną. Stan, w którym znalazła się kobieta medycyna radziecka określiła jako "histeryczny patologiczny sen".

Nadieżda Lebiedina żyła jeszcze 20 lat. Zapraszano ją za granicę, by wygłaszała prelekcje, japońskie stacje telewizyjne marzyły o tym, aby nakręcić o niej film, lecz nie miała możliwości wyrwać się za "żelazną kurtynę".   

 

Pogrzebani żywcem

Według statystyk kobiety częściej niż mężczyźni zapadają w sen letargiczny. Mieszkanka Norwegii Augustyna Leggard zasnęła od razu po porodzie. Przespała 22 lata, a po przebudzeniu poprosiła, aby przyniesiono jej dziecko do karmienia. W 2007 roku wybudziła się Amerykanka Greta Stargl, która zapadła w letarg będąc 3-letnią dziewczynką. Przyczyną jej stanu najwyraźniej był wypadek samochodowy, w którym zginęli jej krewni. Dziewczyna przespała 17 lat.  

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w minionych stuleciach wielu ludzi, których uznano za zmarłych, pochowano żywcem. Przytaczano mnóstwo historii na temat „żywych trupów”, a w XIX wieku strach przed obudzeniem się w trumnie (tafefobia) stał się powszechny i nabrał na sile. W Europie i Ameryce Północnej w związku z tym rozpoczęto produkcję „bezpiecznych trumien": były one wyposażone w specjalne rurki do oddychania, wyprowadzone na powierzchnię ziemi, dzwonki i inne elementy, które mogłyby uratować pochowanego człowieka po przebudzeniu w grobie. Z tafefobią zmagało się wiele znamienitych osób, m.in. Artur Schopenhauer, Mikołaj Gogol, Alfred Nobel, Marina Cwietajewa. 

Oczywiście w obecnych czasach pogrzebanie człowieka, który zapadł w letarg, jest mało prawdopodobne. Mimo to z pewnością nikt jednak nie życzyłby sobie pogrążenia się w nieprzemijającym przez lata, choćby najbardziej przyjemnym śnie.

 

Tłumaczenie: Noemi Grześkowiak

Źródło: http://www.aif.ru/health/life/ona_spala_20_let_istorii_lyudey_usnuvshih_letargicheskim_snom

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.