Turecki prezydent Recep Tayyip Erdoğan odpowiedział na nieudany wojskowy przewrót czymś, co zakrawa na jego własny pucz – polityczny. Od zeszłego tygodnia dziesiątki tysięcy tureckich obywateli zostało aresztowanych lub zwolnionych z pracy. Nie tylko dowódcy wojskowi zamieszani w bunt, ale również nauczyciele, profesorowie uniwersyteccy, sędziowie i tysiące innych urzędników państwowych. Ogłoszono stan wyjątkowy i zamknięto setki szkół. Dziesiątkom reporterów cofnięto listy uwierzytelniające. Zdaniem Turków, którzy śledzą czystki, dotyczą one nie tylko zwolenników żyjącego na wygnaniu muzułmańskiego lidera, którego Erdoğan obarcza winą o zorganizowanie przewrotu, ale wszystkich osób podejrzanych o niewspieranie rządku, w tym członków mniejszości i świeckich liberałów.

Erdoğanowi, który nazwał nieudany pucz „darem od Boga”, chodzi nie tylko o to, by jeszcze bardziej skonsolidować to, co już przerodziło się w autorytarny reżim. Usiłuje również zmusić Stany Zjednoczone, sojusznika Turcji w ramach NATO, by pomogły mu w porachunkach z rywalami, a konkretnie by wydały mu osobę, mającą rzekomo być mózgiem całej operacji – zamieszkałego w Pensylwanii duchownego, Fethullaha Gülena. Administracja Obamy słusznie się temu opiera, i musi tu robić nadal, nawet jeśli oznaczać to będzie osłabienie współpracy z Turcją przeciwko Państwu Islamskiemu.

Gülen przewodzi pokojowemu – choć tajemniczemu – muzułmańskiemu ruchowi, który zakłada szkoły w Turcji, USA i w innych częściach świata. Przez wiele lat jego zwolennicy w policji i sądownictwie wspierali Erdoğana i jego islamistyczną partię. Jak na ironię, obie strony połączyły siły, by oczyścić wojsko z oficerów podejrzanych o przygotowywanie przewrotów. Jednak drogi dwóch liderów rozeszły się pod koniec roku 2013, gdy rząd postanowił zamknąć kilka z prowadzonych przez ruch Gülena szkół, a uznawani za sympatyków duchownego prokuratorzy oskarżyli rząd o daleko posuniętą korupcję.

Od tamtego czasu Erdoğan prowadzi działania mające na celu wyeliminowanie popleczników Gülena z policji, wymiaru sprawiedliwości i prasy. W tym kontekście nie zaskakuje fakt, że winą za usiłowanie dokonania przewrotu oskarża swojego rywala. Tym czego nie robi, jest przedstawienie dowodów, iż siedemdziesięciopięcioletni starzec odcięty od świata w swojej samotni w Poconos w jakiś sposób zorganizował bunt wojska, który objął zasięgiem całą Turcję. Co ciekawe, minister spraw zagranicznych Erdoğana, Mevlut Çavusoğlu, w swojej poniedziałkowej wypowiedzi dla The Post stwierdził, że w tej sprawie nie potrzeba dowodów. „Powinni zrozumieć, że żadne dowody nie są potrzebne” – powiedział pod adresem administracji Obamy.

Tyle, że potrzebne są. Chociaż Stany Zjednoczone mają podpisaną z Turcją umowę o ekstradycji, Gülen nie może zostać aresztowany ani wydany Turcji, dopóki ta nie przekona departamentu sprawiedliwości i sądów federalnych, że zostanie potraktowany proporcjonalnie do winy (Należy tu odnotować, że Gülen zaprzeczył, jakoby miał jakikolwiek związek z puczem). Innymi słowy, nie może zostać potraktowany tak, jak przeciwnicy Erdoğana zamieszkali w Turcji: ukarany bez sprawiedliwego procesu.

Prezydent Obama ponoć usiłował to wyjaśnić Erdoğanowi podczas ich wtorkowej rozmowy telefonicznej. Według słów rzecznika prasowego Białego Domu, Josha Ernesta, Obama powiedział, że „Stany Zjednoczone nie wspierają osób, które spiskują w celu obalenia demokratycznie wybranych rządów”, lecz jednocześnie dodał, iż „są państwem prawa”. Nie będzie żadnym zaskoczeniem, jeśli Erdoğan nie zaakceptuje tej odpowiedzi, lub spróbuje wykorzystać jako monetę przetargową militarne partnerstwo między Turcją a USA – w tym użyczanie przez Amerykanom przez Turków bazy lotniczej w İncirlik w celu prowadzenia nalotów na Państwo Islamskie. Niech będzie i tak: Erdoğan musi zrozumieć, że Stany Zjednoczone nie dadzą się zmusić do udziału w procesie konsolidacji jego autorytarnych rządów.

W. Chilmon

Państwo: 

Dodaj komentarz

Zwykły Tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.