Strona Główna >> Ukraina >> Polityka >> Media: Siły Zbrojne Ukrainy odniosły kilka sukcesów zarówno na froncie, jak i na tyłach Rosji. Rosja poniosła duże straty

2024-06-06 21:21:55

Media: Siły Zbrojne Ukrainy odniosły kilka sukcesów zarówno na froncie, jak i na tyłach Rosji. Rosja poniosła duże straty

W ostatnich dniach Siły Zbrojne Ukrainy nie tylko zdołały ustabilizować fronty na Donbasie i na północ od Charkowa, ale także zintensyfikowały ataki na kontrolowane przez Rosję zaplecze.

Obraz służy jako ilustracja. Fot. DW.com

Zaskakujące jest to, że ostatnia seria ataków skierowana jest przede wszystkim przeciwko „oczom” rosyjskiej potęgi wojskowej – systemom radiolokacyjnym przeciwnika i związanej z nimi obronie przeciwlotniczej. Od 20 kwietnia przeprowadzono co najmniej dziesięć poważnych ataków na takie obiekty, przy czym połowa z nich miała miejsce w ciągu ostatnich siedmiu dni.

O tym informuje jedna z największych szwajcarskich gazet Neue Zürcher Zeitung.

Nie wszystkie te ataki były udane, ale ogólnie Rosja poniosła duże straty. Do tego dochodzi gorzkie rozczarowanie Moskwy tym, że jej własna obrona przeciwlotnicza staje się coraz bardziej dziurawa.

To z kolei ułatwia kolejne ataki. Dla Ukrainy, prawdopodobnie istotne jest zniszczenie jak największej liczby rosyjskich systemów obronnych, zanim przybędą pierwsze myśliwce F-16, co sprawi, że przestrzeń powietrzna stanie się bardziej bezpieczna dla zachodnich samolotów.

Niszczenie rosyjskiego systemu obrony nowoczesnego typu S-400 w rejonie Doniecka w zeszłym tygodniu było szczególnie imponujące. Bezzałogowy dron był w stanie bez przeszkód uchwycić, jak kolejno zapalają się w ogniu wyrzutnie rakietowe i odpowiadające im radary. Rosyjska jednostka odpaliła kilka rakiet przeciwlotniczych, aby odeprzeć atak, lecz bez skutku. Ukraińcy użyli balistycznych rakiet krótkiego zasięgu typu ATACMS. Są one produkowane w kilku wariantach, w tym przypadku użyto głowic z kasetowymi pociskami. Na nagraniu z drona widać, jak znajdujące się w nich miniaturowe bomby rozsypują się wokół dużego obszaru, eksplodują i rozpalają piekło.

Ukraińcy zastosowali tę samą metodę w innym ataku na obrzeża obwodowego ośrodka Ługańska we wtorkowy wieczór. W każdym razie, na nowych zdjęciach satelitarnych widać ślady dużego pożaru o średnicy około pół kilometra na lotnisku wojskowym.

Atak był oczywiście skierowany na dwa mobilne zestawy radarowe, które wciąż były widoczne na wcześniejszych zdjęciach satelitarnych. Nie jest jeszcze jasne, czy zostały one zniszczone.

Dla Rosjan będzie to gorzka strata, ponieważ kompleks radarowy „Nebula-M” jest nie tylko bardzo kosztowny, ale także trudny do zastąpienia. „Nebula-M” jest wykorzystywany do wykrywania ruchu rakiet i samolotów na odległość 600 kilometrów. To obejmuje połowę Ukrainy.

Przez kilka miesięcy toczyła się walka o amerykańskie rakiety ATACMS. Rząd Bidena po raz pierwszy dostarczył około dwudziestu takich rakiet jesienią ubiegłego roku, ale wkrótce zostały one wyczerpane. Dopiero wiosną tego roku dostarczono nowe dostawy, ale już znacznie większe. Po raz pierwszy w ich składzie znalazły się rakiety o dwukrotnie większym zasięgu (300 kilometrów). W ostatnich tygodniach Ukraińcy używali ich do bombardowania dwóch wojskowych lotnisk na Krymie. W obu przypadkach udało im się zniszczyć części zestawów przeciwlotniczych „S-400”.

Radiolokacyjny kompleks Ai-Petri na Krymie (znajdujący się na górze punkt obserwacyjny, stworzony jeszcze w czasach radzieckich i wykorzystywany również do dalekiego rozpoznania) również był ostrzelany w połowie maja.

Dowódca supertajnego obiektu doznał śmiertelnych ran. W tym przypadku prawdopodobnie użyto skrzydlatych rakiet brytyjsko-francuskiego typu Storm Shadow. Ponadto, według niepotwierdzonych danych, które niektórzy eksperci uważają za wiarygodne, na zatopienie okrętu wojennego „Cyklon” Ukraińcom udało się wykorzystać rakietę ATACMS w zatoce Sewastopolia w ubiegłym tygodniu.

Od tego czasu nie ma po nim śladu. Korweta z tzw. Klasy „Karakurt” była jedną z niewielu platform, z których Rosja mogła ostrzeliwać Ukrainę morskimi pociskami manewrującymi.

Rosjanie nie mieli wątpliwości, że ten statek jest zagrożony. Po poprzednim ataku, w wyniku którego uszkodzono okręt tego samego typu, Moskwa wycofała dwa pozostałe okręty „Cyklon” z Morza Czarnego i przetransportowała je do bezpiecznego miejsca kanałami wewnętrznymi na Morzu Kaspijskim.

Wszystkie wspomniane ataki zostały przeprowadzone przy użyciu zachodniej broni. Ich skuteczne wdrożenie pokazuje, jak ważne są i ile korzyści mogłyby przynieść Ukraińcom wcześniej, gdyby ich dostawy nie zostały opóźnione.

Dla amerykańskich ATACMS, dla brytyjsko-francuskich Storm Shadows, dla niemieckich precyzyjnych pocisków artyleryjskich i wielu innych obowiązuje zasada, zgodnie z którą mogą być używane tylko do atakowania w granicach międzynarodowo uznanych granic Ukrainy. Cele na terytorium Rosji są na razie tabu.

Prezydent Francji Emmanuel Macron stał się pierwszą głową państwa NATO, który opowiedział się za złagodzeniem tego ograniczenia podczas wspólnego wystąpienia z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem we wtorkowy wieczór.

Macron wezwał do dokonania wyjątku dla „obiektów wojskowych, z których atakowana jest Ukraina”. To wykluczyłoby uderzenia na przykład w rosyjskie rafinerie ropy naftowej, a także prawdopodobnie obiekty logistyki wojskowej.

W ten sposób zachodnie rządy zmierzają do nowego uregulowania. Po transgranicznych atakach Rosji na obwód charkowski przedstawiciele rządów kilku innych krajów, w tym Wielkiej Brytanii, Szwecji, Polski i państw bałtyckich, w ostatnich dniach już opowiedzieli się za złagodzeniem zakazu.

Z tym samym postulatem niedawno wystąpił sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Jednakże na razie nic nie jest rozstrzygnięte, ponieważ w zachodnim sojuszu brak jest konsensusu.

W każdym razie główną zmienną stroną jest prezydent USA Joe Biden. Gdyby wykazał większą elastyczność i zezwolił na użycie ATACMS przeciwko określonym celom w Rosji, wywołałoby to przełom w NATO.

W wewnętrznych debatach amerykańskich sekretarz stanu Antony Blinken wydaje się przechodzić na stronę zwolenników. Jak pisze The Washington Post, pod wpływem ostatnich wydarzeń Biden teraz również rozważa możliwość złagodzenia zakazu rozmieszczenia.

Jednakże obecnie Ukraińcy mają związane ręce – jeśli zauważą rozmieszczenie rosyjskich wojsk po drugiej stronie granicy, jedynym wyjściem dla nich będzie użycie własnych dronów-kamikaze, znacznie słabszego uzbrojenia.

Jednakże używają także tych dronów do atakowania systemów radiolokacyjnych: w ostatnich dniach Ukraina wielokrotnie atakowała rosyjskie systemy wczesnego ostrzegania typu „Woroneż-DM” i uszkodziła jeden z nich na Południu Rosji.

Kolejny atak dotknął obiekt na Południowym Uralu. Bezzałogowiec ustanowił nowy rekord zasięgu lotu: przemierzył co najmniej 1500 kilometrów.

W Rosji jest tylko dziewięć stacji radiolokacyjnych „Wołgograd”, rozsianych po całym kraju. Służą one do wczesnego wykrywania wrogich rakiet o średnim i międzykontynentalnym zasięgu.

To nie ma znaczenia w konflikcie na Ukrainie, więc Kijów nie ma bezpośredniej korzyści, jeśli te systemy ulegną awarii. Jednakże oczywistym celem jest pokazanie Kremlowi, że ukraińskie bezzałogowce mogą zadawać Rosji szkody na poziomie strategicznym.

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Treść wiadomości jest wymagana.