Strona Główna >> Ukraina >> Polityka >> Ukraina zrezygnowała z broni jądrowej. Pytanie brzmi: dlaczego?

2024-12-05 22:55:45

Ukraina zrezygnowała z broni jądrowej. Pytanie brzmi: dlaczego?

Pod ciężkim, szarym niebem i cienką warstwą śniegu, potężne szare i zielone relikty zimnej wojny przypominają o radzieckiej przeszłości Ukrainy.

Ołeksandr jest teraz pracownikiem muzeum, w którym przechowywano broń jądrową. Zdjęcie: BBC/Kostas Kallergis

Rakiety, wyrzutnie i transportery stanowią pomniki epoki, w której Ukraina odgrywała kluczową rolę w programie broni jądrowej Związku Radzieckiego - jego ostatecznej linii obrony. Spod częściowo podniesionej betonowo-stalowej pokrywy silosu wystaje ogromny międzykontynentalny pocisk balistyczny (ICBM). Pocisk jest jednak repliką, popękaną i spleśniałą. Przez prawie 30 lat silos był pełen gruzu. Cała rozległa baza, w pobliżu centralnego ukraińskiego miasta Pierwomajsk, już dawno zamieniła się w muzeum. Gdy na początku lat 90. niepodległa Ukraina wyszła z pod cienia Moskwy, Kijów odwrócił się od broni nuklearnej. Jednak prawie trzy lata po inwazji Rosji na pełną skalę i bez jasnego porozumienia między sojusznikami w sprawie tego, jak zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy po zakończeniu wojny, wielu uważa, że był to błąd. 

Trzydzieści lat temu, 5 grudnia 1994 roku, podczas ceremonii w Budapeszcie, Ukraina dołączyła do Białorusi i Kazachstanu, oddając swoje arsenały nuklearne w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin i Rosji. Ściśle rzecz biorąc, rakiety należały do Związku Radzieckiego, a nie do jego nowo niepodległych byłych republik. Ale jedna trzecia zapasów nuklearnych ZSRR znajdowała się na ukraińskiej ziemi, a przekazanie broni było uważane za ważny moment, godny międzynarodowego uznania. „Zobowiązania dotyczące gwarancji bezpieczeństwa, które [my] daliśmy tym trzem narodom... podkreślają nasze zaangażowanie w niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną tych państw” - powiedział w Budapeszcie ówczesny prezydent USA Bill Clinton. Jako młody absolwent akademii wojskowej w Charkowie, Ołeksandr Suszczenko przybył do Pierwomajska dwa lata później, w momencie, gdy proces likwidacji rakiet rozpoczynał się. Obserwował, jak wywożono rakiety i wysadzano silosy. Teraz wrócił do bazy jako jeden z pracowników muzeum.

Ołeksandr uważa, że Ukraina nigdy nie powinna była rezygnować z broni nuklearnej. Zdjęcie: BBC/Kostas Kallergis

Patrząc wstecz po dekadzie nieszczęść zadawanych przez Rosję, którym społeczność międzynarodowa nie była w stanie lub nie chciała zapobiec, wyciąga nieunikniony wniosek. „Patrząc na to, co dzieje się teraz w Ukrainie, moim osobistym zdaniem błędem było całkowite zniszczenie całej broni jądrowej” - mówi. „Ale to była kwestia polityczna. Najwyższe kierownictwo podjęło decyzję, a my po prostu wykonaliśmy rozkazy”. W tamtym czasie wszystko wydawało się mieć sens. Nikt nie sądził, że Rosja zaatakuje Ukrainę w przeciągu 20 lat. „Byliśmy naiwni, ale też ufaliśmy” - mówi Serhij Komisarenko, który w 1994 roku pełnił funkcję ambasadora Ukrainy w Londynie. 

„Kiedy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, a następnie Francja dołączyły do nas”, mówi, ”myśleliśmy, że to wystarczy. Rosja również”. Dla biednego kraju, który dopiero co wyszedł z dziesięcioleci sowieckich rządów, pomysł utrzymywania rujnująco drogiego arsenału nuklearnego nie miał większego sensu. „Po co wydawać pieniądze na produkcję broni nuklearnej lub jej utrzymanie”, mówi Komisarenko, „jeśli można je wykorzystać na przemysł, na zapewnienie dobrobytu?”. Ale rocznica podpisania fatalnego porozumienia z 1994 roku jest teraz wykorzystywana przez Ukrainę do przedstawienia swoich racji. Pojawiając się w tym tygodniu na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli, ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha wymachiwał zieloną teczką zawierającą kopię Memorandum Budapesztańskiego. „Ten dokument nie zapewnił bezpieczeństwa ukraińskiego i transatlantyckiego” - powiedział. „Musimy unikać powtarzania takich błędów”.

Silosy pocisków nuklearnych w Ukrainie zostały już zneutralizowane. Zdjęcie: BBC

W swoim oświadczeniu ministerstwo nazwało Memorandum „pomnikiem krótkowzroczności w podejmowaniu strategicznych decyzji dotyczących bezpieczeństwa”. Teraz Ukraina i jej sojusznicy muszą znaleźć inny sposób na zagwarantowanie bezpieczeństwa kraju. Dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego odpowiedź od dawna jest oczywista. „Najlepszą gwarancją bezpieczeństwa jest dla nas NATO” - powtórzył w niedzielę. „Dla nas NATO i UE nie podlegają negocjacjom”. Pomimo często silnego nacisku Zełenskiego na to, że tylko członkostwo w zachodnim sojuszu może zapewnić Ukrainie przetrwanie przed jej dużym, zachłannym sąsiadem, jasne jest, że członkowie NATO pozostają podzieleni w tej kwestii. W obliczu sprzeciwu ze strony kilku członków, sojusz jak dotąd stwierdził jedynie, że droga Ukrainy do ostatecznego członkostwa jest „nieodwracalna”, bez ustalania harmonogramu. W międzyczasie wszyscy sojusznicy Ukrainy mówią o „pokoju poprzez siłę”, aby zapewnić Ukrainie jak najsilniejszą pozycję przed ewentualnymi negocjacjami pokojowymi, nadzorowanymi przez Donalda Trumpa w przyszłym roku. „Im silniejsze jest teraz nasze wsparcie wojskowe dla Ukrainy, tym silniejsza będzie ich rola przy stole negocjacyjnym” - powiedział we wtorek sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Nie mając pewności, jakie będzie podejście Donalda Trumpa do Ukrainy, kluczowi dostawcy pomocy wojskowej, w tym USA i Niemcy, wysyłają duże nowe dostawy sprzętu do Ukrainy przed objęciem przez niego urzędu.

Nadal nie jest jasne, jak Donald Trump poradzi sobie z inwazją Rosji na Ukrainę. Zdjęcie: Reuters

Patrząc dalej w przyszłość, niektórzy w Ukrainie sugerują, że kraj poważnie myślący o obronie nie może wykluczyć powrotu do broni jądrowej, zwłaszcza gdy jego najważniejszy sojusznik, Stany Zjednoczone, może okazać się nieskuteczny w najbliższej przyszłości. W zeszłym miesiącu urzędnicy zaprzeczyli doniesieniom, że dokument krążący w Ministerstwie Obrony sugerował, że proste urządzenie nuklearne można opracować w ciągu kilku miesięcy. Najwyraźniej nie jest to obecnie przedmiotem obrad, ale Alina Frolova, była wiceminister obrony, twierdzi, że wyciek mógł nie być przypadkowy. „To oczywiście opcja, która jest przedmiotem dyskusji w Ukrainie, wśród ekspertów” - mówi. „W przypadku, gdy zobaczymy, że nie mamy wsparcia i przegrywamy tę wojnę i musimy chronić naszych ludzi... Wierzę, że może to być opcja”. Trudno sobie wyobrazić powrót broni nuklearnej w najbliższym czasie na zaśnieżone pustkowia poza Pierwomajskiem. 

Tylko jeden z silosów dowodzenia bazy o głębokości 30 metrów pozostaje nienaruszony, zachowany w takim samym stanie, w jakim został ukończony w 1979 roku. Jest to silnie ufortyfikowana konstrukcja, zbudowana tak, aby wytrzymać atak nuklearny, z ciężkimi stalowymi drzwiami i podziemnymi tunelami łączącymi ją z resztą bazy. W małym, ciasnym pomieszczeniu kontrolnym na dole, do którego można dostać się jeszcze bardziej ciasną windą, zakodowane rozkazy wystrzelenia międzykontynentalnych pocisków balistycznych były odbierane, odszyfrowywane i realizowane. Były technik rakietowy Ołeksandr Suszczenko pokazuje, jak dwóch operatorów przekręca klucz i naciska przycisk (szary, nie czerwony), a następnie odtwarza symulację wideo masowej, globalnej wymiany nuklearnej w hollywoodzkim stylu. Jest to lekko komiczne, ale także mocno budujące. Oleksandr twierdzi, że pozbycie się największych pocisków ICBM miało sens. W połowie lat 90. Ameryka nie była już wrogiem. Ale ukraiński arsenał nuklearny obejmował różnorodną broń taktyczną o zasięgu od 100 do 1000 km. „Jak się okazało, wróg był znacznie bliżej” - mówi Oleksandr. „Mogliśmy zachować kilkadziesiąt głowic taktycznych. To gwarantowałoby bezpieczeństwo naszego kraju”.

Dział: Polityka

Autor:
Paul Adams | Tłumaczenie: Justyna Król - praktykantka fundacji: https://fundacjaglosmlodych.org/praktyki/

Żródło:
https://www.bbc.com/news/articles/crl3ndxglwxo

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Treść wiadomości jest wymagana.


INNE WIADOMOŚCI


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE